KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA

Rok 1849 Rok 1849

Początek roku. Ograniczenie lekcji i nieprzyjmowanie nowych uczniów. Liczne odwiedziny przyjaciół, uczennic, wielkich dam. Szczególnie częste kontakty z Eugène Delacroix, Cyprianem Kamilem Norwidem, Marią Kalergis i Delfiną Potocką. Pewnego razu odwiedza chorego Adama Mickiewicza, gra mu i improwizuje.

29 stycznia. Częste wizyty Delacroix i toczone z Chopinem rozmowy dokumentowane są w prywatnym dzienniku malarza, od stycznia do czerwca; ważne zapisy w dniach: 2 i 9 lutego, 2, 8 i 30 marca, 4, 7 i 14 kwietnia, 17 maja i około 8 czerwca. Eugène Delacroix: „mówiliśmy o pani Sand, o tym dziwnym losie, o tym pomieszaniu zalet i wad. Było to w związku z jej pamiętnikami”.

30 marca. Zapis w dzienniku: „Widziałem wieczorem u Chopina czarodziejską panią Potocką. Słyszałem ją dwa razy; chyba nie słyszałem rzeczy równie doskonałej. [...] Widziałem [u Chopina] panią Kalergis. Grała nie bardzo sympatycznie; ale za to jest bardzo piękna, gdy grając podnosi oczy w górę na podobieństwo Magdaleny Guida Renniego lub Rubensa”.

3 kwietnia. Umiera Juliusz Słowacki.

4 kwietnia. Rozmowa z Delacroix o kontrapunkcie.

5 kwietnia. Chopin do Solange Clésinger: Ja już nie wiem, co począć. Mam czwartego z rzędu lekarza, biorą ode mnie po 10 fr. za wizytę – przychodzą czasem 2 razy dziennie, ale niewielką przynoszą mi ulgę”. Chopin pozostaje z Solange w żywym kontakcie listownym; Auguste Clésinger odwiedza go od czasu do czasu. Stara się zaprotegować rzeźbiarza w „wysokich sferach” Paryża i Londynu, dokąd Clésinger ma się udać.

7 kwietnia. Eugène Delacroix towarzyszy Chopinowi w przejażdżce po Polach Elizejskich: „Mówienie o muzyce go ożywiło. [...] Pytam go, co jest w muzyce logiką. Odpowiedział, że harmonia i kontrapunkt. [...] Beethoven odchodzi od reguł, Mozart nigdy.”

11 kwietnia. Eugène Delacroix: „Znowu widziałem panią Potocką u Chopina, znowu ten zachwycający głos. Śpiewała fragmenty z nokturnów i muzyki fortepianowej Chopina, między innymi Młyn w Nohant, który wykonuje w manierze O salutaris”.

12 kwietnia. Kolejna wizyta Auguste’a Clésingera zabiegającego o protekcję. Do Solange Clésinger w Guillery: „Mąż Pani zdrów [...] w poniedziałek będzie przedstawiony prezydentowi; jest najlepszej myśli. [...] Niech Pani korzysta z tamtejszego klimatu. Paryż jest okropny. Pogoda zmienia się 36 razy, błoto, przeciągi w pokoju. Nie ma nic znośnego, wszystko jest wstrętne na razie”.

14 kwietnia. Eugène Delacroix u Chopina: „Był udręczony, bez tchu [...] Powiedział, że nuda jest dlań najokrutniejszą udręką”.

16 kwietnia. W operze premiera Proroka Giacomo Meyerbeera. Sukces Pauline Viardot. Chopin do Solange Clésinger: „Cuda opowiadają o pożarze (scenicznym), o pięknej wystawie i o pani Viardot, która wzrusza wszystkich do łez w roli matki”.

20 kwietnia. Na przedstawieniu Proroka w towarzystwie Marii Kalergis i Eugène Delacroix. Osąd negatywny. Według Delacroix „ta łatanina wydała mu się okropna”. Dwa dni później u Chopina wymiana wrażeń z przedstawienia.

Wiosna. Pauline Viardot do George Sand: „Pyta Pani o wiadomości o Chopinie. Oto one. Zdrowie jego pogarsza się stopniowo; bywają dni znośne, gdy może wyjeżdżać powozem, oraz inne, kiedy pluje krwią i ma napady kaszlu, który go dusi. Nie wychodzi już wieczorami. Jednakże może jeszcze dawać trochę lekcji, a w dobre dni umie nawet być wesół. [...] Trzykrotnie był u mnie i nie zastał mnie. Mówi o Pani z największym szacunkiem”.

13 maja. Solange Clésinger: „Chciałam donieść o mojej radości [...] Mam córkę tak ogromną, jak tamta była mała”. Prosi Chopina o zmobilizowanie Clésingera do podjęcia próby sił w Londynie, gdzie „mógłby może sprzedać posąg”. Za pięć miesięcy Auguste Clésinger będzie tym, który zdejmie maskę pośmiertną Chopina, spod jego dłuta wyjdzie również pomnik na cmentarzu Père-Lachaise.

17 maja. Eugène Delacroix: Jest mu naprawdę nieco lepiej. Była pani Kalergis”.

19 maja. Chopin do Solange Clésinger: „Przyjaciel, bardzo nieszczęśliwy, błogosławi Panią i Jej dziecko”.

Przed 9 czerwca. Ostatnie rozmowy z Delacroix przed jego dłuższą nieobecnością w Paryżu.

Czerwiec. Lato w Chaillot. Spóźniony odpoczynek na dalekich przedmieściach Paryża, wówczas prawie na wsi, upamiętniony relacjami Cypriana Kamila Norwida w Czarnych kwiatach i liryczną refleksją w Fortepianie Szopena: „Byłem u ciebie w te dni przedostatnie...” Być może z tego czasu i miejsca pochodzi niedokończony szkic Mazurka f-moll (WN 65), uważanego za ostatni utwór Chopina, chociaż nie ma co do tego całkowitej pewności. W czerwcu Justyna Chopin wspiera finanse syna, wysyłając mu 1200 franków. Pobyt w Chaillot sfinansowany dyskretnie przez (prawdopodobnie) ks. Natalię Obreskov.

18 czerwca. Do Wojciecha Grzymały o panoszącej się w Paryżu cholerze: „Wszyscy wyjeżdżają – jedni ze strachu przed cholerą, drudzy ze strachu rewolucji”. Na cholerę umierają m.in. Angelica Catalani i Fryderyk Kalkbrenner. O sobie: „Jestem mocniejszy, bom się odjadł i odrzucił lekarstwa – ale tak samo dyszę i kaszlę, tylko że znoszę łatwiej – grać jeszcze nie zacząłem – komponować nie mogę – nie wiem, jakie siano będę jadł niedługo”. Wśród odwiedzających: Jenny Lind („śpiewała jednego wieczoru u mnie”), Delfina Potocka, Ludmiła Beauvau, Natanielowa Rothschildowa, ks. Czartoryscy, Jane Wilhelmine Stirling i Katherine Erskine, wcześniej: ks. Natalia Obreskov, Ernst Legouvé, baron Nathaniel Stockhausen.

22 czerwca. Gwałtowne ataki choroby. Dwa krwotoki nocą.

25 czerwca. Do Ludwiki Jędrzejewiczowej: „Jeżeli możecie, to przyjedźcie. Słaby jestem i żadne doktory mi tak jak Wy nie pomogą. [...] Dziś piękna pogoda, siedzę w salonie i admiruję mój widok na cały Paryż: wieżę, Tuilerie, Izbę, St. Germ[ain], L’Aux[errois], St. Etienne du Mont, Notre Dame, Panteon, St. Sulpice, Val-de-Grâce, Inwalidy, z pięciu okien i same ogrody między nimi. Zobaczycie, jak przyjedziecie”. W oczach Norwida, od czerwca częstego gościa: „Mieszkanie ma z oknami na ogrody i Panteonu kopułę i cały Paryż [...] którego to mieszkania główną częścią był salon wielki o dwóch oknach, gdzie nieśmiertelny fortepian jego stał”.

4 lipca. Do Solange: „Cholera ustaje po trochu, ale wedle tego co mówią, Paryż pustoszeje coraz bardziej. Jest gorąco i pełno kurzu. Nędza i brud...” Interesuje się córeczką Solange, która pewnie „śmieje się, krzyczy, hałasuje, ślini [...] Kiedy Pani zacznie ją uczyć konnej jazdy?” Z Norwidem, który wpada „po wielokroć”, jada obiady, wyrusza na przejażdżki po Lasku Bulońskim, odwiedza przyjaciół; jednym z nich jest Bohdan Zaleski.

10 lipca. O doktorze Jean Cruveiller: „widzę, że mnie także za suchotnika ma”. Doktor (do siostry Chopina, Ludwiki): „On przeżył trzydzieści lat z tą chorobą”.

Lipiec. Amelia Grille de Beuzelin do George Sand: „Boleśnie odczuwa on brak Pani”. W odpowiedzi:Jego uczucie umarło już dawno i jeżeli go gnębi jeszcze moje wspomnienie, to dlatego, że czuje wyrzuty sumienia”.

16 lipca. Delfina Potocka: „Przykro mi czuć, żeś tak osamotniony w chorobie i smutku; proszę o kilka słów. [...] Tu smutno i nudno, lecz dla mnie życie wszędzie jednakowo sunie się; byleby przeszło bez gorszych cierpień i prób, dość na tym, co już znieść trzeba było. Jakoś i mnie nie poszczęściło się na świecie! [...] Au total, żywot ten jest tylko ogromnym dysonansem”. Radzi, by „o Nicei na zimę serio pomyśleć”. Któregoś dnia odwiedziny śpiewaczki Adelaide’y Sartoris (Kemble); zaśpiewała Chopinowi ulubioną arię z Normy Belliniego („Casta diva”?).

9 sierpnia. Przyjazd do Paryża Ludwiki z mężem, Kalasantym Jędrzejewiczem, i córką Ludwiką. Norwid w Czarnych kwiatach: „Siostra artysty siedziała przy nim, dziwnie z profilu doń podobna. [...] On, w cieniu głębokiego łóżka z firankami, na poduszkach oparty i okręcony szalem, piękny był bardzo, tak jak zawsze w najpowszedniejszego życia poruszeniach mając coś skończonego, coś monumentalnie zarysowanego...” Scena uwieczniona na jednym z licznych rysunków Teofila Kwiatkowskiego, również częstego gościa Chopina w tych miesiącach.

30 sierpnia. Konsylium lekarskie z udziałem doktorów: Jeana Cruveillera, P. Ch. Louisa i J. G. Blache’a. Wojciech Grzymała do Augusta Léo (parę miesięcy później): „Doktorzy: Roth, Simon, Olendorf, Fraenkel z Warszawy, Louis, Blachę, Cruveiller oraz wielu innych robili co mogli: choroba jednak zanadto była już rozwinięta, a chory za słaby, by dało się go uratować”.

1 września. George Sand do Ludwiki Jędrzejewiczowej: „Dowiaduję się, że jesteś w Paryżu. [...] Będę nareszcie przez Ciebie miała prawdziwe wiadomości o Fryderyku. [...] Pamięć o mnie splamiono widocznie w Twoim sercu, ale nie zdaje mi się, bym zasłużyła na to wszystko, co wycierpiałam”. Odpowiedź nie jest znana.

9 września. Chopin przenosi się na Place Vendôme 12, do słonecznego mieszkania znalezionego przez przyjaciół.

Wrzesień. Odwiedziny licznych przyjaciół, uczniów, znajomych, wracających z letnich wyjazdów. Bywają: ks. Marcelina Czartoryska, Jane Wilhelmine Stirling, Katherine Erskine, Maria Kalergis, ks. Catherine Soutzo, ks. Natalia Obreskov, Charlotte de Rothschild, Marie de Rozières, Auguste Franchomme, Adolphe Gutmann, Wojciech Grzymała, Teofil Kwiatkowski, Bohdan Zaleski. Gutmann grywa Chopinowi Mozarta, Potocka śpiewa, Kwiatkowski szkicuje. A poza tym, jak złośliwie zauważyła Pauline Viardot, „wszystkie wielkie damy paryskie uważały za swój obowiązek zemdleć w jego pokoju”.

Październik. Chopin nakazuje wrzucić w ogień wszystkie swoje nie wydane i nie dokończone utwory. Według relacji Wojciecha Grzymały miał powiedzieć: „Znajduje się wiele utworów, w większym lub mniejszym stopniu niegodnych mnie; w imię przywiązania, które dla mnie żywicie, proszę o spalenie ich wszystkich z wyjątkiem początku metody [gry fortepianowej]. [...] Reszta bez żadnego wyjątku ma być strawiona przez ogień, mam bowiem dla publiczności zbyt wielki szacunek i nie chcę, by na moją odpowiedzialność i pod moim nazwiskiem rozchodziły się utwory niegodne publiczności”.

Połowa października. Odwiedziny dawnego znajomego, niegdyś powstańca, teraz księdza, Aleksandra Jełowickiego; rozmowy, ostatnie sakramenty. Wojciech Grzymała w późniejszym liście do Augusta Léo: „Nawet starożytność, nawet epoka stoików nie dała przykładu śmierci piękniejszej i – wspanialszej, bardziej chrześcijańskiej, czystej duszy. Agonia, po spowiedzi i przyjęciu Sakramentów, trwała jeszcze trzy dni i trzy noce”.

Około 15 października. Delfina Potocka śpiewa u Chopina. Jak wspominał Wojciech Grzymała, „na kilka godzin przed śmiercią prosił panią Potocka o trzy melodie Belliniego i Rossiniego, które odśpiewała łkając; słuchał ostatnich dźwięków tego świata w modlitewnym skupieniu”. Według Pauline Viardot, miał to być psalm Benedetto Marcella, według innych: hymn Alexandro Stradelli, aria Giovanni Battista Pergolesiego ze Stabat Mater, Dignare Domine z Te Deum Georga Friedricha Handla oraz jeden z nokturnów Chopina ze słowami z hymnu O salutaris. W ostatnich godzinach, jak relacjonuje Pauline Viardot, „znajdował jeszcze siły, by każdemu powiedzieć serdeczne słowo, by pocieszyć przyjaciół. Prosił Gutmanna, Franchomme’a i innych muzyków, by uprawiali tylko dobrą muzykę: zróbcie to dla mnie – jestem pewien, że was usłyszę – to mi zrobi przyjemność”.

17 października. O godzinie drugiej po północy Fryderyk Chopin umiera. Według tradycji rodzinnej, ostatnie słowa brzmiały: „Matka, moja biedna matka”.

18 października. Cyprian Kamil Norwid: „Rodem Warszawianin, sercem Polak a talentem świata obywatel, Fryderyk Chopin, zeszedł z tego świata” („Dziennik Polski”, Poznań, 28 X). Stanisław Mycielski (?) w innym z licznych nekrologów: „w nim straciła Polska największego muzyka, którym się poszczycić może, a świat muzyczny założyciela nowej szkoły, szkoły romantycznej” („Gazeta Polska”, Poznań, 11 XI).

30 października. Uroczystości żałobne w kościele św. Magdaleny. Podczas nabożeństwa wykonano Preludia: e-moll i b-moll (na organach grał je Louis James Lefébure-Wély) oraz, podobno zgodnie z życzeniem Chopina – Requiem Mozarta. Na cmentarzu Père-Lachaise zabrzmiał Marsz żałobny z Sonaty b-moll w instrumentacji Napoléona Henri’ego Rébera. Serce Chopina przewieziono do kraju, by umieścić je w kościele św. Krzyża w Warszawie.


Galeria fotografii »
 
mini mini
mini mini
mini mini
mini