Listy Chopina Listy Chopina

Do Wojciecha Grzymały w Paryżu

Marsylia, 27 marca [1839]

Nadawca: Fryderyk Chopin (Marsylia)

Adresat: Grzymała Wojciech (Paryż)


Moje kochanie! Zdrowszy daleko jestem i mocniej mogę Ci podziękować za przysłanie mi pieniędzy. Wiesz, że się dziwię Twojej dobrej chęci, ale też masz wdzięcznego w duszy, choć nie na pozór, człowieka we mnie. Jesteś tak dobry, że przyjmiesz moje meble; bądź tak dobry i zapłać przenosiny. To ostatnie ryzykuję, bo wiem, że niewielkie sumy. Co się z moimi dochodami dzieje, niech P. B. broni! Dureń Pl[eyel] narobił mi bigosu, ale trudno; muru głową nikt nie przebił. Na lato się zobaczymy. Opowiem Ci, ile mnie to bawi. Teraz moja skończyła najwspanialszy artykuł o Goethem, Byronie i Mickiewiczu. Trzeba czytać, żeby się serce uradowało. Widzę Cię, jak się cieszysz. A wszystko taka prawda, takie spostrzeżenia wielkie, na ogromną skalę, z musu, bez nakręcania albo chęci chwalenia. Kto tłumaczył, donieś mi. Żeby to Mic[kiewicz] sam chciał rękę do tego podnieść, ona by przejrzała najchętniej, i to, co napisała, mogłoby być drukowane, jako discours préliminaire[1] razem z tłumaczeniem. Wszyscy by czytali i można wiele egzempl. pozbyć. Ona o tym Tobie albo Mic[kiewiczowi] napisze. Cóż Twoja dusza robi? Niech Ci Bóg da dobry humor, zdrowie i moc; to tak potrzebne rzeczy. — Cóż o Nourrym mówisz? Nas to zdziwiło mocno. — Często bierzemy Ciebie na spacer. Nie uwierzysz, jak nam dobrze w Twoim towarzystwie. Marsylia brzydka; dawne, a nie stare miasto: nudzi nas trochę. — Na przyszły miesiąc ruszymy zapewne ku Avignonowi, a stamtąd do Nohant. Tam zapewne Cię uściskamy, nie listownie, ale wąsato, jeżeli Twoje wąsy moich faworytów losu nie doznały. Rączki i nóżki, ale nie sobie, uściskaj. Tobie piszę się nie zamierając najwyższym uczuciom prawdziwym kamedułą Ch.


[1] Discours préliminaire — przedmowa.
Nadawca Adresat