KOMPOZYCJE kompozycje

Nokturn g-moll incypit

Gatunek: Nokturn

Tonacja: g-moll

Opus lub numer Wydania Narodowego: op. 15 nr 3

Data powstania: 1830-1833

Wg Paderewskiego: VII/6

Wg Turło: 113

Obsada: fortepian

Utwór dedykowany:

Ferdynand Hiller

Źródła rękopiśmienne:

Nokturn g-moll; Szkic

 

Nokturn g–moll, skomponowany w tonacji smętnej i melancholicznej, obrósł w liczne opisy i komentarze „pozamuzyczne” dotyczące genezy utworu.

Monografista Marceli Antoni Szulc, w siedem lat po wydaniu swej książki o Chopinie (czyli w roku 1880), opublikował do niej zbiór wiadomości i uzupełnień. Jest zrozumiałe, że ukazanie się książki wywołało rezonans wśród słuchaczy, którzy zaczęli autorowi przesyłać swoje uwagi i dopełnienia. Niektóre z nich miały dotyczyć Nokturnu g–moll. „Zaręczają – pisał Szulc – że nazajutrz po bytności w teatrze na przedstawieniu Hamleta napisał Chopin Nokturn op. 15 nr 3, i dał mu napis „na cmentarzu”. Ale gdy miał on pójść do druku, napis wymazał, mówiąc: »niech sami się domyślą«”. W komentarzu Szulca czytamy: „W gronie znajomych i przyjaciół – improwizując, często malował Chopin w muzyce sytuacje i epizody z życia domowego i publicznego, charaktery osób, z którymi żył w zażyłości” itp. (...) Nie lubił jednakowoż swoim utworom – jak inni – nadawać szumnych intytulacji, które by treść bliżej określały, pragnąc, raczej, ażeby same za siebie mówiły”.

Niezbyt dobrze wiadomo, czy anegdota o szekspirowskiej inspiracji utworu była powtarzana za Szulcem, czy też pochodząca z innych źródeł, dość, że zatoczyła szerokie kręgi, wspominana w kolejnych książkach o Chopinie. Dzisiejsi chopinolodzy podjęli próby jej weryfikacji. J.–J. Eigeldinger sprawdził, gdzie i kiedy Chopin był na Hamlecie. Jest pewne, że widział go w Warszawie, latem roku 1830, a następnie w Paryżu, w styczniu roku 1833 – tego samego, w którym, jak się przypuszcza, Nokturn g–moll został skomponowany.

Inny z chopinologów, Jeffrey Kallberg, usiłuje anegdotę zanegować: pojawiła się ona zbyt późno, a Szulc nie ujawnił źródeł swoich wiadomości. Nie ma powodu, by mu bezkrytycznie wierzyć. W interpretacjach dawnych i nowych – w bliższym czy dalszym tle – wątek szekspirowski uporczywie się powtarza – mimo całego sceptycyzmu – od Ashtona Jonsona i Jamesa Hunekera po Jachimeckiego i Zielińskiego.

Słuchając Nokturnu g–moll, poddając się jego szczególnej atmosferze – według Hunekera „fantastycznej”, według Jachimeckiego „mistycznej”, według Zielińskiego „surrealistycznej” – nie potrzeba jej łączyć z Hamletem czy Ofelią. Maurycy Ravel przypomniał kiedyś aforyzm pochodzący jego zdaniem od Chopina: „Nic bardziej bezsensownego, jak muzyka bez arrières pensées”, bez „myśli, które za nią stoją”.

Nokturn g–moll  łączy w sobie dwa światy, nie tworzące razem żadnej znanej formy, chyba że pomyślimy o barokowym zestawieniu improwizacyjnego preludium ze ścisłym, czterogłosowym chorałem. Tak więc na ten dwu – a nie trzyczęściowy (jak zazwyczaj) nokturn złożyły się dwa odmienne rodzaje muzyki, razem zestrojone. W części pierwszej – którą wyobraził sobie Chopin jako graną nie tylko lento (powoli) ale w dodatku languido e rubato – a więc, (dosłownie) jak gdyby słaniająco się czy omdlewająco i chwiejnie, melodia  waha się i zatrzymuje, zamyśla, zastanawia, jakby nie znała następnego kroku. Przypominają się słowa André Gide’a – z jego wspaniałych Notatek na temat Chopina (Notes sur Chopin), gdy cytuje wspomnienia autentycznych świadków: „Mówiono nam, że Chopin przy fortepianie zawsze zdawał się improwizować, to znaczy grał tak, jakby wciąż jeszcze czegoś szukał, jakby jeszcze tworzył i odkrywał swoją myśl stopniowo”. W Nokturnie
g–moll
ten sposób muzycznego myślenia, muzycznej improwizacji – został zanotowany w nutach. W części drugiej rozbrzmiewa chorał, grany sotto voce, jakby półgłosem, w ciszy, przywołującej nastrój czy klimat religijnego skupienia. By nie było wątpliwości, Chopin dodał nad nutami – jedyny raz w życiu – słowo religioso.

To jednak nie wszystko. Melodia części pierwszej, nastrojona melancholicznie, osnuta na rytmach kujawiaka i tonalności eolizującej, przeistacza się pod koniec (zanim odezwie się chorał), w serię dramatycznych, rzucanych w przestrzeń okrzyków czy pytań, na które nie ma odpowiedzi. Również chorał – wypełniający drugą część nokturnu – przeistacza się w muzykę dziwną – jakby stojącą w miejscu, przy tym ponownie wypełnioną pytaniami bez odpowiedzi. Mamy przed sobą niewątpliwie jeden z utworów Chopina najbardziej tajemniczych, niedocieczonych.

Nokturn g–moll wzbudził żywe zainteresowanie Roberta Schumanna. Na temat wzięty z pierwszej części utworu próbował skomponować wariacje. Jednak z nieznanych bliżej powodów ich nie wykończył.

Autor: Mieczysław Tomaszewski
Cykl audycji "Fryderyka Chopina Dzieła Wszystkie"
Polskie Radio II


 
Opus

The Real Chopin »

Dina Yoffe

Nokturn g-moll op. 15 nr 3
 
Galeria »
 
mini