KOMPOZYCJE kompozycje

Wariacje D-dur, na temat pieśni T. Moore'a, wg włoskich melodii ludowych, na 4 ręce incypit

Gatunek: Wariacje

Tonacja: D-dur

Opus lub numer Wydania Narodowego: [op. posth.]

Data powstania: 1824-1826

Wg Turło: 228

Obsada: fortepian

 

Już w sierpniu roku 1824 pisał Chopin do ojca: „a ja Papy proszę, żeby Papa był łaskaw i kupił u Brzeziny Air Moore varié pour le pianoforte à quarte m.in. par Ries, przywiózł, ponieważ chcę je grać z panią Dziewanowską”. Cytowany fragment listu wskazuje, że sam już wcześniej upatrzył sobie te wariacje Ferdynanda Riesa w magazynie Brzeziny. Warszawski wydawca prowadził skład nut dobrze zaopatrzony w nowości z Wiednia i Lipska, ich tytuły ogłaszał zaś w prasie. Można przypuszczać, że Mikołaj Chopin przywiózł wariacje do Szafarni i że Fryderyk miał okazję grać je z Ludwiką Dziewanowską na cztery ręce. Temat mu się widać spodobał, gdyż spróbował użyć go do skomponowania wariacji własnych, które powstały, również na cztery ręce, tyle, że nie znany jest czas i okoliczności ich powstania. W spisie nie wydanych za życia utworów Chopina, jaki po jego śmierci sporządziła siostra kompozytora Ludwika przy tytule i temacie wariacji pojawiła się data roku 1826, rękopis jednak zaginął.

Do roku 1964 wiadomość, że utwór w ogóle kiedykolwiek istniał, opierała się jedynie na owym nieocenionym spisie Ludwiki Jędrzejewiczowej. I w tym samym roku autograf Wariacji D–dur na temat pieśni Moore’a wyszedł na światło dzienne. Historia rękopisu, a jak się okaże, także utworu, wiele mówi o Chopinie. Swego utworu nie uznał za wystarczająco udany, by go przeznaczyć do druku. I oto zimą roku 1842 zjawia się w Paryżu i trafia do salonu Madame Marliani przybysz z Warszawy, Kornel Krzeczunowicz, prawnik i mąż stanu. Wielkoduszny Chopin obdarza go swoim rękopisem, który odtąd staje się cenną pamiątką rodzinną. Po Krzeczunowiczu dostaje się w posiadanie Teofila Ostaszewskiego, potem jego syna Adama, wreszcie wnuka – Wojciecha. Uratowany z zawieruchy wojennej i powojennej, trafia do Biblioteki Jagiellońskiej, do rąk Władysława Hordyńskiego, pierwszego wydawcy utworu w postaci facsimile. Uratowany, lecz nie w całości – bez karty pierwszej i ostatniej. Introdukcji i tematowi brakło partii secondo, a finałowi – partii górnej, primo.

Janowi Ekierowi zawdzięczamy możliwość wykonywania utworu. Dokonał rekonstrukcji owych fragmentów zaginionych. Niecodzienne są również dzieje samego tematu, który tak spodobał się Chopinowi, że zapragnął zmierzyć się z mistrzem, za jakiego uchodził Ferdynand Ries.

Ries znalazł melodię, która go zainteresowała w śpiewniku irlandzkiego poety Tomasza Moore'a, wydanym w początkach wieku w Londynie. Był to zbiór melodii najróżniejszych narodów, które Moore zaopatrzył w angielskie teksty. Melodia, o której mowa, figurowała w zbiorze jako piosenka wenecka. Dalsze poszukiwania doprowadziły jednak nie do Wenecji a do Neapolu. Piosenka funkcjonuje do dziś jako neapolitańska La Ricciolella, piosenka o dziewczynie czarującej urokiem swych kędzierzawych loków. Melodia należała do grupy tych, które – jak na przykład irlandzka o ostatniej róży, czy ukraińska o Kozaku, który jechał z za Dunaju – obiegły całą Europę, jako tematy utworów Haydna, Beethovena, Hummla i dziesiątków innych (Ostatnia róża stanie się najbardziej znaną melodią z Marty, opery Flotowa).

Młodzieńczy utwór Chopina przywrócony niedawno muzycznemu życiu – został uformowany w sposób raczej niewyszukany, zgodny ze wzorami epoki. Składa się z niewielkiej introdukcji, 16–taktowego tematu, pięciu wariacji, które określić można jako charakterystyczne i finału. W improwizacyjnie pomyślanej introdukcji uwagę przykuwa parę taktów, w których Chopin igra z pięknem brzmienia.

Pierwsza z wariacji ukazuje biegłość palców, rozmieniając temat na gamki przebiegające w górę i w dół klawiatury. Druga wariacja wprowadza moto perpetuo czyli ruch nieustający o charakterze scherza lub toccaty. Trzecia wraz ze zmianą trybu (D–dur na d–moll) przynosi zmianę nastroju i charakteru. Stanowi – obowiązkowe w wariacjach tego czasu – minore. Czwarta jest etiudą, a piąta marszem (również w tonacji mollowej). Bezpośrednio po nim następuje finał. Wnosi aurę nie tyle muzyki, ile „muzyczki”, przebiegającej lekko i skocznie w tanecznym rytmie nawet nie tyle walca – co walczyka.

Autor: Mieczysław Tomaszewski
Cykl audycji "Fryderyka Chopina Dzieła Wszystkie"
Polskie Radio II


 
Opus

The Real Chopin »

Tatiana Shebanova

Wariacje D-dur, na temat pieśni T. Moore'a, wg włoskich melodii ludowych, na 4 ręce [op. posth.]
 
Galeria »
 
mini mini
mini mini
mini mini
mini mini