AKTUALNOŚCI AKTUALNOŚCI

back
Pokochać Mozarta, zaprzyjaźnić się z Chopinem? W to mi graj!

Pokochać Mozarta, zaprzyjaźnić się z Chopinem? W to mi graj! Pokochać Mozarta, zaprzyjaźnić się z Chopinem? W to mi graj!

Bajki Justyny Bednarek, które ukazały się 21 października, to  zaproszenie do cudownego świata muzyki, w którym królują wrażliwość i fantazja. Mistrzowskie ilustracje Józefa Wilkonia czynią z tej książki unikalne dzieło. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina jest partnerem wydawnictwa.

Było już dziesięć skarpetek, pięć kun, gawron i skrzat. Teraz czas na dwanaście bajek muzycznych. Justyna Bednarek zabiera nas w magiczną podróż do zaczarowanego świata dźwięków. Inspirację opowieści stanowią najsłynniejsze kompozycje muzyki poważnej - Chopina, Mozarta, Ravela, Bacha, Bizeta i innych. Każdą historię wieńczy portret mistrza.

Kto skomponował utwór fortepianowy na pięć rąk? Jak to się stało, że dzieła Jana Sebastiana Bacha zostały ocalone od zapomnienia? Kto pozostawił po sobie ponad 600 dzieł, mimo że żył zaledwie 35 lat? Który kompozytor miał dwadzieścioro dzieci? Czy klapa opery może przyprawić o zawał serca? Czemu genialny muzyk kazał odpiłować nogi od swojego fortepianu? Komu udało się w ciągu roku sprzedać dwa miliony płyt?

Justyna Bednarek dzieli się z nami opowieściami z życia najsłynniejszych twórców muzyki klasycznej, tak, jakby byli to nasi dobrzy znajomi. Dzięki niej stają się bardziej ludzcy i znacznie nam bliżsi. Ale „W to mi graj” to nie tylko biografie najwspanialszych światowych kompozytorów – to opowieść o fascynacji muzyką, jej drobnych przejawach w naszym życiu i marzeniu, by zawsze nam towarzyszyła. Odstające ucho Teodozji słyszy nie tylko burczenie w brzuchu mamy, ale i to, że jajecznica się przypala, a w ogrodzie kiełkują nasiona słonecznika. Później wymyka się na ptasie sejmiki i ogląda świat z lotu nietoperza. Karol dyryguje grą garnka i sprawia, że wszyscy domownicy zaczynają śpiewać, zamiast mówić. Wszystkie czary są po to, żeby zwrócić uwagę na potrzebę i wagę muzyki. Dlatego też w Starym Domu powstaje szkoła muzyczna jak z dziecięcych marzeń. I wszystko jest jak w bajce…  

Justyna Bednarek przyzwyczaiła czytelników do magii w swoich książkach: tę również zaludniają bohaterowie nie z tej ziemi: skrzydlate zwierzęta, trolle, gadające przedmioty codziennego użytku, zaczarowane kamyki… Ale, jak  zwykle u autorki, największe czary płyną z serca: „Tak to już jest z muzyką – żeby jej słuchać, żeby ją grać, śpiewać i układać, trzeba mieć przede wszystkim – co? Słuch, powie ktoś z was. Tak, to prawda. Dobry głos – to też, oczywiście. Ale niczego nie wskóramy bez serca”.  

Wiele serca włożyli twórcy w tę wyjątkową książkę – autorka, ilustrator, graficy, specjaliści od składu i druku. Efektem ich pracy jest jedyna w swoim rodzaju, magiczna książka, której każda strona jest przesycona fascynacją muzyką i radością z jej istnienia. To wyjątkowy hołd złożony jej twórcom, ale i wszystkim, którzy nie wyobrażają sobie bez niej życia. I słuchają jej - lub ją wykonują – z sercem.

Anna Jurksztowicz urzeczona książką stwierdziła, że mogłaby być ona nowoczesnym podręcznikiem, a Aga Zaryan nie może się już doczekać, kiedy będzie mogła czytać bajki swoim synom. Dla Noviki
„W to mi graj” to najlepsze wprowadzenie w świat muzyki klasycznej, jakie można sobie wyobrazić.

Być może kiedyś dawno, dawno temu jakaś gwiazda obróciła się wokół własnej osi i atmosfera wokół niej zabrzęczała srebrzyście. Ten pierwszy na świecie dźwięk leciał z wiatrem słonecznym przez kosmos, aż zawędrował do czyjegoś muzykalnego ucha. Ucho przekazało ów dźwięk najpierw sercu i głowie, a te z kolei ustom – i tak narodziła się pierwsza melodia. Może zresztą było zupełnie inaczej: nie gwiazda, a ptak zaśpiewał, i to tak pięknie, że muzykalne ucho, należące zapewne do jakiegoś brodacza – mieszkańca jaskini, nadało sprawie bieg. Tego nie możemy być pewni - fragment książki

20 października 2016


Galeria fotografii »
 
mini