KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA

Kalendarium Chopina rok 1846

Rok 1846 Rok 1846

Styczeń. Ruchy powstańcze w Wielkopolsce i w Galicji.

29 stycznia. W Hôtel Lambert, na balu u ks. Czartoryskich zorganizowanym na rzecz polskich emigrantów.

Początek lutego. Choruje. George Sand: „Doktor pozwala Chopinowi pić wodę zabarwioną winem”. Prosi Delacroix o butelkę bordeaux...

20 lutego. Nowy bal w Hôtel Lambert. George Sand: „Był prawdziwą ferią”. Wziąło w nim udział około 3500 osób, „przyniósł 60000 franków czystego zysku”.

5 marca. Bohdan Zaleski z życzeniami: „Nie chcę przeszkadzać w lekcji — ale składam jak najgorętsze życzenia przy dniu imienin. Daj Boże! złożyć przyszłe już w Polsce wolnej i niepodległej. Rzeczy w Krakowie wybornie się mają”. Dnia poprzedniego, o czym nie mógł jeszcze wiedzieć, nastąpił upadek powstania krakowskiego.

14–22 kwietnia. Poważniej choruje. Na rekonwalescencji w okolicy Tours, u rodziny Auguste Franchomme’a.

27 (?) kwietnia. George Sand (do Maurycego): „Chopin pojechał do Tours zakatarzony, a wrócił zdrowy. Tylko bardziej zadziorny i bardziej niż zwykle szuka dziury w całym. Mnie to śmieszy, pannę de Rozières doprowadza do płaczu, Solange oddaje mu z nawiązką...” George Sand nawiązuje przelotną przyjaźń z murarzem i poetą w jednej osobie, Karolem Poncy.

1 maja. George Sand (do Maurycego): „Wczoraj dał nam Chopin u siebie muzykę, kwiaty i pohulankę. Byli książę i księżna Czartoryscy, księżna Sapieżyna, Delacroix, Louis Blanc... Byli również d’Arpentigny, Duvernet z żoną, d’Aure itd., wreszcie Paulina i [Louis] Viardot”.

27 maja–12 listopada. (VII!) lato i jesień w Nohant. Pobyt długi, burzliwy, ostatni. Wśród gości Laura Czosnowska, Pauline Viardot, Eugène Delacroix, Emmanuel Arago, Wojciech Grzymała. Ciężka praca nad ukończeniem Nokturnów op. 62 i Sonaty g-moll op. 65. „Jakoś mi nie idzie, ale muszę się z tym pogodzić. Kaszlę wystarczająco. Miałem znowu krwawienie, ale to nic”.

31 maja. Zielone Świątki. Prosi Marie de Rezières o przysłanie nut: „mojej małej partytury Requiem Mozarta; [...] leży razem ze Stabat Mater [Rossiniego]”.

25 czerwca. W „Courier Français” zaczyna się ukazywać powieść George Sand Lucretia Floriani, czytana wieczorami przy kominku przez autorkę. Postać negatywnego bohatera kojarzono powszechnie z Chopinem. Eugène Delacroix (do C. Jauberta): „Przeżywałem męczarnie w czasie tej lektury. Kat i ofiara jednakowo mnie zadziwili. Pani Sand nie czuła się skrępowana, a Chopin bezustannie zachwycał się opowiadaniem”. Hortense de Allart (do Sainte-Beuve’a): Jak bardzo oburzyła mnie Lukrecja! [...] Pani Sand [...] wydaje nam na łup Chopina z niesmacznymi kuchennymi szczegółami, z zimną krwią, której nic nie usprawiedliwia”.

8 lipca. Do Auguste Franchomme’a: „Robię wszystko co w mej mocy, aby pracować – ale jakoś mi nie idzie – a jak tak dalej będzie, to moje utwory nie będą przypominały świergotu żołn, ani nawet dźwięku tłuczonej porcelany. Muszę się z tym pogodzić”.

9 lipca. Jeden z wieczorów muzycznych w Nohant, pamiętny, bo opisany szczegółowo przez Elizę Fournier z La Rochelle. „Śpiew Pauline Viardot, a potem Chopin, zasiadł do gry i niemal do północy bez przerwy wiódł nas wedle swej chęci od nastrojów pogodnych do smutku, od radości do powagi. [...] Znakomita prostota, słodycz, dobroć i dowcip. W tym ostatnim rodzaju zagrał nam parodię opery Belliniego, z której śmieliśmy się bez miary.” W improwizacji doszły do głosu: „modlitwa Polaków w nieszczęściu, która wycisnęła łzy z oczu; potem etiuda z motywem dzwonu na alarm, która wprawiła nas w drżenie; potem marsz żałobny, tak poważny, tak posępny, tak bolesny”. Przejście do repertuaru lżejszego otworzył śpiew George Sand, po czym nastąpiły tańce i śpiewy ludowe, beryszońskie, imitacje grających tabakierek, np. melodii tyrolskiej, w której „brak jednego tonu i za każdym razem, kiedy powinien się on odezwać, mechanizm się zacina”.

Lipiec. W Nohant bawi Wojciech Grzymała z hr. Laurą Czosnowską. George Sand: „Mówiąc między nami, nie jest to osoba, która by mi szczególnie przypadła do gustu. Ma za dużo faramuszek przy sukniach, a jej bileciki perfumowane piżmem przyprawiają mnie o migrenę. Nie widzę, by była tak prosta i święta, jak Chopinowi się wydaje. Ale spotkanie z nią i rozmowa o kraju i rodzinie sprawia mu najwyraźniej tyle przyjemności, że okazuję jej najdalej idącą uprzejmość”. Chopin: „Jakkolwiek tu grzeczni byli dla niej, po jej wyjeździe [19 VII] żarciki, z żarcików grubiaństwa”. Poświęci jej następne opus mazurków, z których pierwszy, H-dur, powstał tego lata.

21 lipca. George Sand do Marie de Rozières: „Pewnego dnia wzięłam na odwagę, by wygarnąć prawdę w oczy i zagrozić, że w końcu mogę mieć tego dosyć”.

16 sierpnia. Kolejnym gościem w Nohant – Eugène Delacroix; pozostaje do trzydziestego.

19 sierpnia. Eugène Delacroix (do Frederica Villota): „Chopin grał mi Beethovena cudownie; to więcej warte niż wszystkie teorie”.

29 sierpnia. George Sand do Pauline Viardot: „Spędziliśmy lato dość samotnie, w kręgu rodzinnym. Cieszyliśmy się upałem i pluskaliśmy w rzece. [...] Potem śniadanie na trawie w lesie Vavray”.

30 sierpnia. Augustowi Franchomme’owi przesyła, przez Eugène Delacroix, trzy rękopisy (Barkaroli op. 60, Poloneza-Fantazji op. 61 i Nokturnów op. 62) dla paryskiej i lipskiej edycji. Przy okazji o Delacroix: Jest on najcudowniejszym artystą – spędziłem z nim urocze chwile. Uwielbia Mozarta, zna wszystkie jego opery na pamięć”. Od tegoż dnia w Nohant nowy gość: Emmanuel Arago; pozostanie tu przez miesiąc.

13 września. Auguste Franchomme’owi zleca dalsze działania w skomplikowanej sytuacji wydawniczej: „i nie oddawaj im moich manuskryptów, póki nie otrzymasz umówionej gotówki, oraz prześlij mi pięćset franków”. Prawdopodobnie jest w trudnej sytuacji finansowej: „Dziękuję Ci po tysiąc razy, drogi przyjacielu, za Twe dobre serce i przyjacielskie propozycje. Zachowaj swoje miliony na inny raz”.

3 października. George Sand do Charlotte Marliani: „Chopin wyjedzie chyba wkrótce na swoje lekcje. Jak dotąd rok minął mu nieźle, choć stale się skarży i myślę, że cierpi rzeczywiście na wieczne i nie określone bliżej złe samopoczucie. Ale je i sypia jak wszyscy i nie przeleżał w łóżku ani dnia, odkąd tu jesteśmy”. Chopin powróci do Paryża w połowie listopada, George Sand pozostanie w Nohant do lutego.

11 października. W obszernym liście do rodziny dziesiątki aktualnych wiadomości: o znajomych z Nohant i Paryża, o odkryciach naukowych i wynalazkach z różnych dziedzin, o nowinach życia operowego i o życiu rodzinnym w Nohant: „Na warsztacie” – jak mówi – są dwa małżeństwa: Solange (17 lat) i Maurycego (24). Skarży się: ze względu na konieczność rozstania z polskim służącym (Janem), „od czasu wyjazdu Lorki [Czosnowskiej] słowa po swojemu nie mówiłem”. Co do twórczości: „Z mojej Sonaty na wiolonczelę raz [jestem] kontent, drugi raz nie. W kąt rzucam, potem znów zbieram. Mam nowe trzy mazurki [op. 63], nie myślę, żeby ze starymi dziurami, ale na to czasu trzeba, żeby dobrze sądzić. Jak się robi, to się dobrze zdaje, bo się inaczej by nic nie napisało. Dopiero później refleksja przychodzi i odrzuca albo przyjmuje. Czas to najlepsza cenzura, a cierpliwość najdoskonalszy nauczyciel”. „Tutaj tak piękne lato było, że już dawno nie pamiętają.”

Połowa listopada. Powrót z Nohant do Paryża. Lekcje z dawnymi i nowymi uczniami; wśród nowych Kazimierz Wernik z Warszawy. Ukazują się utwory ukończone ostatecznie tego lata: Barkarola Fis-dur op. 60Polonez-Fantazja As-dur op. 6l oraz Nokturny: H-dur i E-dur op. 62.

28 listopada. Chopin świadkiem na ślubie swojej uczennicy Zofii Rosengardt z Bohdanem Zaleskim, w kościele św. Rocha. Podobno wykonano wówczas (śpiew i organy?) dedykowane nowożeńcom Veni Creator (nieznane, zaginione).

9 grudnia. George Sand do Emmanuela Arago: „Bardzo lubię tego chłopca [Pierre-Julesa Hetzla]. Nie mówię tego przy C[hopinie], gdyż od razu dopatruje się we wszystkim miłości. Zaś miłość i ja od dawna już, jak Ci wiadomo, nie wchodzimy tymi samymi drzwiami”. Na zimę zaprasza do Nohant dziennikarza Victora Borie.

19 grudnia. Chopin na wieczorze u ks. Czartoryskich w Hôtel Lambert; relacja w dzienniku prywatnym Leonarda Niedźwieckiego.

24 grudnia. Ponownie bierze udział w śpiewach imieninowych dla ks. Adama Czartoryskiego.

30 grudnia. Wizyta u ks. Czartoryskich, wraz z Wojciechem Grzymałą.