KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA

Kalendarium Chopina rok 1841

Rok 1841 Rok 1841

9 stycznia. Wiadomość z domu: „Józio [Skarbek] więc żeni się z Marynią [Wodzińską], Marysia idzie za Józia i w maju ślub z pewnością. [...] Niech im Bóg szczęści i nie pamięta”.

Początek roku. Chopin gości u siebie Stefana Witwickiego, Seweryna Goszczyńskiego i Wojciecha Grzymałę. Z George Sand uczęszcza na wykłady Mickiewicza w College de France.

15 stycznia. Zaczyna ukazywać się Un hiver au midi de l’Europe – reportaż George Sand z pobytu na Majorce.

20 stycznia. Eustachy Januszkiewicz (do narzeczonej): „Mickiewicz coraz więcej ma słuchaczy, coraz śmielszy i coraz nowe pokazuje nam pejzaże na obszernej dziedzinie słowiańskiej. Wczoraj mówił o języku Słowian. [...] Słuchaliśmy go z niewymowną rozkoszą. P. George Sand siedziała przy nim, a przy niej stał Chopin”. A. Dumesnil (do rodziców): „Odkrywa nam świat zupełnie nieznany [...] Bywam razem z panią Sand. [...] Przychodzi ze sławnym fortepianistą Chopinem i wraca jego powozem”.

7 lutego. Wraz z George Sand i Eugène Delacroix na koncercie Pauliny Viardot, która śpiewa arie z Rinalda i Scipione Haendla oraz z Cosi fan tutte Mozarta.

14 lutego. Choruje przez parę tygodni: „Pluję krwią i lekarz mój zakazuje mi mówić”. Jeszcze w kwietniu „wciąż jest cierpiący, a pracuje jak Murzyn” (George Sand).

10 marca. W „Le Courrier Français” uwagi kontrapunktujące poglądy kulturalnej elity Paryża: „Większość tych, którzy najbardziej cenią talent p. Chopina, zmuszona jest do wierzenia na słowo. Uroki gry tego pianisty to uroki wprost mikroskopijne. [...] Zawsze najlepiej oceniają jego talent ci, którzy siedzą obok fortepianu”.

12 marca. Wieczór u siebie: gra dla George Sand i Eugène Delacroix.

15 marca. Honoré de Balzac do Ewy Hańskiej po jednej z wizyt u George Sand: „Mieszka przy rue Pigalle nr 16, w głębi ogrodu, nad wozowniami i stajniami domu, który ma front od ulicy. Ma pokój jadalny, w którym meble są z rzeźbionego drzewa dębowego. Buduarek jest koloru kawy mlecznej; w salonie zaś, w którym przyjmuje, pełno kwiatów w pysznych wazonach chińskich. Zawsze też pełno kwiatów w żardinierce. Meble są z zielonym obiciem. Jest szafka z mnóstwem ciekawostek, są obrazy Delacroix, jej portret pędzla Calamaty. [...] Wspaniały fortepian jest z drzewa palisandrowego. Wreszcie jest tu zawsze Chopin”.

18 kwietnia. George Sand do Pauliny Viardot: „Wielka, grandissime nowina, mały Chip Chip daje ogrrrromny koncert. [...] Dał się wreszcie przekonać”. Lecz: „nie chce afiszów, nie chce programów, nie chce tłumnej publiczności, nie chce, by o tym mówiono. Tyle rzeczy go przeraża, że proponuję mu, by zagrał bez świec i bez audytorium na niemym fortepianie”.

20 kwietnia. Heinrich Heine na marginesie koncertów Ferenca Liszta: „Tak, ten genialny pianista jest znowu tutaj i daje koncerty, które czynią cuda, graniczące z baśnią. Obok niego znikają wszyscy pianiści – z wyjątkiem jednego jedynego: Chopina, Rafaela fortepianu”.

26 kwietnia. Recital Chopina w salonie Pleyela, z udziałem skrzypka Heinricha Wilhelma Ernsta i śpiewaczki Laury Damoreau-Cinti. Ze względu na program, koncert „majorkański”. Grał preludia, mazurki, Balladę F-dur, etiudy i nokturny – z wielkim sukcesem. Wśród słuchaczy: Mickiewicz, Witwicki i – jak to określił Ferenc Liszt – „arystokracja krwi, pieniądza, talentu i urody”. George Sand do Hyppolyte Chatirona: „W dwie godziny, uderzeniami dwóch rąk zgarnął do kieszeni sześć tysięcy kilkaset franków pośród braw, bisów i tupotu najpiękniejszych kobiet Paryża. [...] Zapewnił sobie spokojne lato”. Stefan Witwicki do Bohdana Zaleskiego: „Deklamujże swoje wiersze przez 3 kwadranse [...] i niech ci złożą za to 6.000 franków”.

27 kwietnia. Markiz de Custine: „To nie fortepian, na czym Pan gra, to dusza”.

29 kwietnia. W piśmie „Trzeci Maj”, organie stronnictwa Adama Czartoryskiego, tekst o Chopinie „podziwianym przez cały Paryż, którego sława się ustala”.

2 maja. W „Revue et Gazette Musicale” słynna recenzja Ferenca Liszta, nie kryjąca podziwu, ale ostrożnie wyważona: „Chopin odegrał te swoje utwory, które najbardziej odbiegają od form klasycznych. [...] Czując się bardziej w kręgu prywatnym niż wśród publiczności przygodnej, mógł [...] objawić się takim, jakim jest istotnie, to jest jako poeta elegijny, głęboki, czysty i marzycielski. Nie miał potrzeby podbijać lub wprowadzać kogokolwiek w zdumienie, zależało mu bardziej na wzbudzeniu delikatnej sympatii niż hałaśliwego uniesienia i – powiedzmy od razu – udało mu się to całkowicie [...] Dwie etiudy i Balladę musiał powtórzyć”. Według Liszta Chopin posiada „wybitnie poetyczny rodzaj talentu”, a „muza ojczyzny dyktowała mu swoje melodie”, stąd jego muzyka „nie może być z niczym porównywana”. W sposób szczególny interpretuje Liszt wyjątkową sławę Chopina: „Daje się słyszeć rzadko [...] ale to właśnie stworzyło mu opinię wyższą ponad kaprysy i – puklerz przeciw wszelkiej rywalizacji. [...] Dzięki temu, że Chopin stoi z dala od wszelkich walk, które trwają od lat między wirtuozami wszelkich narodowości, otacza go wciąż wierna gromada wyznawców, rozentuzjazmowanych uczniów i oddanych przyjaciół, którzy [...] utrwalają podziw dla jego geniuszu i szacunek dla jego imienia”. Konkluzja: „Zamilkły już zupełnie krytykujące go głosy, jak gdyby przestał być istotą współczesną”.

12 maja. W albume romantique nieznanej osoby wpisuje początkowy fragment Etiudy f-moll, pierwszej z napisanych dla Méthode des Méthodes; miesiąc później fragment tego samego utworu – w sztambuchu rzeźbiarza Jean-Pierre Dantana (autora popiersia Chopina). Po raz trzeci fragment Etiudy znajdzie się (pół roku później, 8 XII) w sztambuchu Jenny Vény.

15 maja. Wraz z George Sand, Delacroix i Kalkbrennerem słucha młodej skrzypaczki Teresy Milanollo.

21 maja. Umiera Julian Ursyn Niemcewicz; odchodzi generacja pamiętająca Polskę niepodległą.

Maj–czerwiec. George Sand wraz z utopijnym socjalistą Pierrem Leroux zakłada „La Revue Indépendante”.

8 czerwca. Data położona na autografie Walca f-moll (WN 55), darowanego jednej z uczennic, Marii de Krudner.

18 czerwca – 4 listopada. (II) lato (i jesień) w Nohant. Plonem pobytu stanie się siedem nowych opusów (43–49). George Sand szkicuje Chopina przy pracy nad kompozycją. Pierwszym utworem tego lata jest Tarantela As-dur op. 43.

27 czerwca. Do Juliana Fontany, przesyłając op. 43 do skopiowania: „Zobacz Recueil Rossiniego śpiewów [...] gdzie jest Tarantella (en la), nie wiem, czy na 6/8 czy na 12/8 pisana. Piszą tak i tak, ale wolałbym, żeby tak była jak u Rossiniego. [...] Mam nadzieję, że nic gorszego tak prędko nie napiszę”. Prosi o przysłanie mu Traité du Contrepoint Luigiego Cherubiniego. Pierwszy z 24 listów wysłanych tego lata z Nohant do Fontany, z dziesiątkiem niekończących się „komisów” – zleceń dotyczących kopiowania utworów, kontaktów z wydawcami, spraw mieszkaniowych.

7 lipca. George Sand (do Eugène Delacroix): „Mieliśmy tu trzęsienie ziemi, drugie od trzydziestu lat [...] jak mówi piosenka ojca Rancogne: [Chopin] miał wszystkie swoje biedne nerwy na wywrót. Nasze wieśniaczki uważały, że wmieszał się w to diabeł”.

11 lipca. George Sand (do Marie de Rozières): „Przedwczoraj spędził cały dzień nie odzywając się do nikogo słowem. Czy był chory? Czy ktoś go rozgniewał? Czy powiedziałam coś, co go zaniepokoiło? Na próżno bym szukała powodu”.

18 lipca. Parę dni choruje.

24 lipca. Ślub Marii Wodzińskiej z Józefem Skarbkiem, synem Fryderyka. Rozwiodą się siedem lat później.

1 sierpnia. George Sand (do Paula Léona Gauberta): „Maurycy i ja spędzamy razem osiem godzin dziennie, rysując i malując [...] tymczasem Chopin robi swoje i złości się na fortepian. Kiedy wierzchowiec nie spełnia jego rozkazów, wymierza mu potężne uderzenie pięścią, tak że biedny instrument jęczy onac! [...] Wydaje mu się, że próżnuje, kiedy nie ugina się pod brzemieniem pracy”.

2 sierpnia. W Nohant, na dwa tygodnie, dwudziestoletnia Paulina Viardot-Garcia z mężem Ludwikiem; śpiewa zarówno repertuar bel canto, jak i folklor hiszpański, a przy tym bierze lekcje u Chopina. O jej śpiewie napisze za trzy lata Heinrich Heine: „Nie jest żadnym słowikiem, który ma jedynie talent swego gatunku [...] nie jest też żadną różą, bo jest brzydka. [...] Przypomina raczej przerażający przepych dziczy egzotycznej, gdy w niektórych momentach swego namiętnego śpiewu otwiera ponad miarę swe wielkie usta połyskujące bielą zębów i śmieje się w strasznie słodkich i miłych błyskach...” (l V 1844). Chopin słucha jej w uniesieniu.

10 sierpnia. Do Fontany: „Temu kilka lat co innego mi się śniło, ale się nie wyśniło. I teraz śnię na jawie szałki-opałki [...] Teraz tak łagodny się czynię, jak dziecko w pieluchach”. Niektóre listy do przyjaciela podpisuje: „Twój stary Ch.”

14 sierpnia. Bawi się na zabawie wiejskiej w Nohant; notuje beryszońskie tańce ludowe (bourrées) oraz melodie śpiewane przez wieśniaczki i grane przez kobziarzy.

20 sierpnia. Do Fontany: „Tutaj od kilku dni czas przeładny, ale co moja muzyka, to brzydka. Pani Viardot spędziła tu 15 dni; muzykowaliśmy mniej aniżeliśmy co innego robili”. Pracuje nad Polonezem fis-moll (op. 44) z triem o charakterze mazurka.

23 sierpnia. George Sand do Eugène Delacroix: „Chopin prosi, bym powiedziała Panu, że musisz przyjechać, obiecałeś to Paulinie, i że zagra Panu wszystko, co w życiu skomponował”. Z pensji w Paryżu zjeżdża do Nohant Solange; Chopin udziela jej lekcji fortepianu.

24 sierpnia. Kończy opus 44. Pietro Mechettiemu w Wiedniu proponuje „nowy manuskrypt (rodzaj poloneza, ale to więcej fantazja)”. Do Fontany, który w dobrych intencjach darowuje Antoniemu Wodzińskiemu biust Chopina (rzeźbę Jean-Pierre Dantana): „Nie będą wierzyć, że nie ja mu dałem. Jestem w domu Antka inaczej zapisany jak fortepianista. [...] Tu mi wszystko pójdzie retro w innym kolorze. Są to rzeczy bardzo delikatne, których ruszać nie trzeba. Stało się”.

11 września. Przegrał zakład i musi prosić Fontanę o przesłanie mu z Paryża pasztetu strasburskiego za 30, 35 albo 40 franków: „złości mię to bardzo, że na pasztet tyle pieniędzy trzeba, szczególniej kiedy na co innego potrzeba”. Złości się na Liszta („Będzie on może kiedyś deputowanym – może nawet królem w Abisynii albo w Kongo – ale co się motywów z jego kompozycji tyczę...”), na Mechettiego (który nawet „Mendelssohnowi nic dać nie chciał” za jakiś utwór), na Marie de Rozières („Kijem! Kijem! Starej łodydze! [...] zgrabnej intrygantce”), wreszcie na zwolenników Towiańskiego („Czy już zupełnie powariowali?! O Mickiewicza] ani Sob[ańskiego] się nie boję, to tęgie głowy i mogą jeszcze kilka emigracji przetrwać”).

18 września. Wraca do zaczadzenia towianizmem: „Mickiewicz źle skończy, jeżeli z Was nie kpi”. Zamierza zerwać umowę z dotychczasowym wydawcą londyńskim. Do Fontany: „Szelma Wessel, już mu, temu Agréments au Salon nic nie poślę nigdy. Może nie wiesz, że moje Impromptu drugie [Fis-dur] czy któregoś walca tak przezwał”.

30 września. Komponuje, być może jednego dnia, Preludium cis-moll op. 45 na zamówienie Maurice’a Schlésingera, dla zbioru utworów pod nazwą Keepsake des Pianistes, dedykowane ks. Elżbiecie Czernyszew. Trzyma się umowy („krótkie, jak chciał”); zadowolony z planu tonalnego utworu („dobrze modulowany”).

Październik. Tygodnie zajęte komponowaniem, a raczej wykończaniem, ostatnim szlifem, czterech utworów: Ballady As-dur, Nokturnów: c-moll i fis-moll oraz Allegra de concert. W druku ukazuje się niedawno skomponowana Tarantella.

1 października. George Sand do współredaktorów „Revue Indépendante”: „Powinniśmy mieć wśród naszych współpracowników Mickiewicza [...] Myślę, że nam nie odmówi, mimo swego katolicyzmu [...] Ostatnio sądzą, że znaleźli nową interpretację chrystianizmu. Uważają się za natchnionych, Mickiewicza mają za proroka [...] Mickiewicz u wzniosła te szaleństwa swoim geniuszem a zarazem dziką wiarą. Myślę, że moglibyśmy uzyskać od niego kilka pięknych stronic o Polsce [...] Chopin jest pełen nadzwyczajnego zapału dla naszego projektu. Trzeba, żebyście wy również trochę go sfanatyzowali. Bałam się, że trzeba będzie długotrwałej walki z jego rozwagą i zwykłą mu rezerwą. Stało się odwrotnie, to on mnie popycha, dodaje sił, zagrzewa”.

9 października. Do Fontany: „Co się Wessla tyczę, to cymbał, oszukaniec [...] Jeżeli on potracił na moich kompozycjach, to zapewne dla głupich tytułów, jakie podał mimo mojego zakazu i mimo zekpania kilkakrotnego”. Nokturny op. 9 otrzymały tytuł Les Murmures de la Seine, op. 15 – Les Zéphyrs, op. 27 – Les Plaintives, op. 32 – // Lamento (H-dur) i La Consolazione (As-dur), op. 37 – Les Soupirs, Ballada g-moll została nazwana La Favorite, F-dur – La Gracieuse, Scherzo h-moll – Le Banquet infernal, a b-moll – La Méditation. Na niektóre tytuły Chopin wyraża zgodę, np. na Souvenir de la Pologne — nadany kolejnym cyklom mazurków.

11 października. Nieporozumienia z przeciążonym zleceniami, a nękanym przez kompleksy, Fontaną: „Głupiś, jeżeli myślisz, że jakieś Twoje długi rachuję. Żebyś miał dobra w Kujawskiem, to bym może Ci się upomniał [aluzja do długów Antoniego Wodzińskiego], i to, żeby tysiące były”.

18 października. Wysyła Fontanie do skopiowania manuskrypt Allegra de concert op. 46, utworu o historii niejasnej. Naszkicowany w 1831 roku lub w latach 1834–1835, jako zaczątek trzeciego koncertu, pozostał w postaci allegra, bez kontynuacji i bez zinstrumentowania. Jeśli wierzyć relacji pośredniej (Emilia Borzęcka-Hofmanowa według wspomnień męża, A. Hofmana), „Otóż to pierwsza będzie sztuka, którą po powrocie do kraju w wolnej Warszawie na swym pierwszym zagram koncercie”. Dlaczego? Fontanę prosi: „szanuj mój manuskrypt i nie gnieć mi ani smól, ani drzej [...] bo tak kocham moje nudy pisane”.

20 października. Do Fontany: „Dziś skończyłem Fantazję [f-moll] – i niebo piękne, smutno mi na sercu – ale to nic nie szkodzi. Żeby inaczej było, może by moja egzystencja nikomu na nic się nie przydała. Schowajmy się na po śmierci”.

27 października. Nastroje filozoficzne, wisielcze, nostalgiczne. Do Fontany: „Zresztą czas ucieka, świat mija, śmierć goni, moje manuskrypta Cię gonią. Z tym się nie śpiesz, Kochanie, bo wolę, żeby w Lipsku czekali na nie, jak żeby na rue Pigalle zimno na przyjezdnym zastali, albo kurz, albo zaduch, albo wilgoć. O m o j e apartamenta się nie troszcz [...] Stara łysa głowa Twoja niech się spotka ze zwiędniałym nosiwem moim i zaśpiewajmy sobie: Niech żyje Krakowskie Przedmieście! na nutę Bogusławskiego, tenorem Krzysztofowicza, akompaniamentem śp. Lenza”.

28 października. Atak na Chopina w londyńskim „The Musical World” przy okazji recenzji mazurków (op. 41?): „P. Chopin daleki jest od tworzenia banałów, lecz — co wielu może uważać za znacznie gorsze — jest wytwórcą najniedorzeczniejszych i hiperbolicznych cudactw. [...] Bardzo to jest dobrze tak gorączkowemu entuzjaście, jakim jest p. Liszt, wypowiadać poetyczne »nic« w »La France Musicale« o tendencjach filozoficznych muzyki p. Chopina; lecz z naszej strony nie możemy żadnym sposobem dopatrywać się związku między filozofią a afektacją, między poezją a fanfaronadą i pozwalamy sobie wezwać na świadków uszy i sąd wszystkich ludzi nieuprzedzonych, że wszystkie utwory p. Chopina przedstawiają pstrą paletę retorycznej przesady i dręczącej kakofonii [...] Istnieje obecnie usprawiedliwienie dla przewinień biednego Chopina: jest on zawikłany w zniewalające więzy tej arcyczarodziejki George Sand, słynnej zarówno z liczby, jak i znakomitości romansów i kochanków; niemniej dziwimy się, jak ona [...] może pozwolić na trwonienie swej marzycielskiej egzystencji przez takie zero artystyczne jak Chopin”.

W reakcji na ten nie przebierający w środkach napad wydawniczej konkurencji firma Wessel & Stapleton wystosowała list do redakcji, próbując bronić Chopina i jego utwory, powołując się na „ich niezmierną popularność za granicą i wreszcie jednomyślne pochwały udzielane im przez szereg najważniejszych autorytetów. Wymienimy tu choćby tylko nazwiska takie, jak: Hector Berlioz, Ferdynand Hiller, Henri Herz, Robert Schumann, Sigismond Thalberg, Ignace Moscheles, Franz Liszt, Edward Schnitz, Henri Bertini, Jules Janin, Jules Maurel, George Sand, Frédéric Soulie, Honoré de Balzac, Jules Bénedict, pani de Belleville-Oury, Theodor Doehler, Frédéric Kalkbrenner, John Cramer, Jacques Rosenheim, Carl Czerny, Aloys Schmitt, Mendelssohn-Bartholdy, Clara Wieck, Aleksander Dreyschock, Adolphe Henselt, Catarina Bott, Robena Laidlaw oraz niezliczone inne”.

1 listopada. Przesyła Fontanie „dwa nocturna [op. 48], a resztę [Balladę op. 47 i Fantazję op. 49] we środę. [...] Przepisz, proszę cię – bo zima nadchodzi”.

5 listopada. Powrót do Paryża. Zamieszkuje wraz z George Sand przy ulicy Pigalle 16, w oddzielnym pawilonie, przeniesiony tam jesienią za sprawą Fontany. Już następnego dnia pierwszy gość na obiedzie – Eeugène Delacroix. Chopin zaczyna „swój młyn”: lekcje, koncerty w gronie kameralnym, korekty edycji. Jeszcze w listopadzie ukaże się w Paryżu siedem opusów (44–49), obejmujących wszystkie utwory skomponowane lub ukończone w Nohant.

12 listopada. Firmie Breitkopf & Härtel w Lipsku przesyła rękopisy opusów 46–49; op. 44 i 45 zostały wydane w Wiedniu.

2 grudnia. „W białym krawacie” gra na dworze królewskim w Tuileries. Według George Sand, „nie jest zbytnio zadowolony”. Od Ludwika Filipa otrzymuje wytworny serwis z dedykacją;przekaże go rodzinie.

4 grudnia. George Sand (do Hyppolyte Chatirona): „Różne piękne panie uznały, że ulica Pigalle jest zbyt odległa od ich eleganckich dzielnic. Odpowiedział im: Mesdames, lekcje, których udzielam w moim pokoju i na moim fortepianie za 20 fr., są o wiele lepsze niż te, których udzielam poza domem za 30, i na domiar trzeba przysłać po mnie powóz. Zechcą panie wybierać... Taki pomysł nie przyszedłby mu do głowy. To ja mu go podsunęłam i z trudem udało mi się go przekonać. [...] Przy jego słabym zdrowiu powinien zarabiać dość pieniędzy, by móc mało pracować”.

8 grudnia. Data, pod którą wpisuje kilkanaście taktów Etiudy f-moll z Méthode des Méthodes do sztambucha nie znanej bliżej Jenny Vény. Od grudnia wśród nowych uczniów jedenastoletni Carl Filtsch, talent zjawiskowy. Młodziutki Antoni Rubinstein zostaje przedstawiony mistrzowi. Zaliczana do uczennic Chopina Delfina Potocka pojawia się na jakiś czas w Paryżu w 1841, a potem w 1843, 1846 i 1849 roku.

10 grudnia. Wieczór muzyczny w salonie George Sand, z udziałem markiza de Custine i Eugène Delacroix. Paulina Viardot śpiewa pieśni meksykańskie.

14 grudnia. Mickiewicz rozpoczyna w College de France nowy kurs literatury słowiańskiej, przyjmowany krytycznie, zakończony l lipca następnego roku wykładem o mesjanizmie. Poznański „Tygodnik Literacki” wysunie niebawem (7 III 1842) zaskakującą paralelę: „Stanowisko pana Chopina w naszym położeniu teraźniejszym jest tak chlubnym, jak bodaj nikogo”, a kiedy Mickiewicz, który „dotychczas zastępom wieszczów naszych przewodniczył – strzaskał swą gęśl i myśli uporczywie – pan Chopin odziedziczył jego władzę i on żywi w sercach naszych święty znicz narodowości”.

28 grudnia. George Sand (do T. de Seynes): „Jesteśmy tak zajęci, że nie mamy niemal czasu, żeby się widywać; choć przebywamy jeśli nie pod jednym dachem, to przez ścianę. On daje lekcje przez cały dzień, ja bazgrzę po papierze przez całą noc...”

30 grudnia. W listach z Warszawy, oprócz życzeń („Myślą byliśmy razem i łamaliśmy się opłatkiem z Tobą”), relacja z pobytu w Warszawie Sigismunda Thalberga. Mikołaj Chopin: „okazywał nam wiele względów [...] może przezwyciężysz swój wstręt, zapewniam Cię, że się wyrażał o Tobie bardzo pochlebnie”. Ojca ciekawi reakcja Chopina na artykuł Liszta: „czy jesteście z sobą tak dobrze jak dawniej; szkoda byłoby, gdyby nastąpiło pewne ochłodzenie w waszej przyjaźni”.