KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA KALENDARIUM ŻYCIA CHOPINA

Rok 1829 Rok 1829

Zima. Wilhelm Kolberg wspomina: "W roku 1829 mieszkałem na Krakowskim Przedmieściu w kamienicy na rogu Oboźnej, Chopin z rodzicami mieszkał w Pałacu Krasińskich. Przychodził do mnie przez całą zimę trzy razy w tygodniu wieczorem na lekcje angielskiego języka, które wspólnie z Julianem Fontaną we trzech pobieraliśmy od znanego wówczas w Warszawie nauczyciela pochodzenia irlandzkiego, Makartneja [...] Lekcje te ożywione były niewyczerpanym zapasem konceptów, gestów i figlów, w większej części przez Chopina prowadzonych".

7 lutego. W Teatrze Narodowym koncertuje współkolega z kompozycji, Antoni Orłowski.

13 kwietnia. Mikołaj Chopin zwraca się do Ministra Wyznań i Oświecenia Publicznego, Stanisława Grabowskiego, o stypendium dla syna, „aby mógł zwiedzić zagraniczne kraje, zwłaszcza Niemcy, Włochy, Francją, ażeby się na dobrych wzorach dostatecznie mógł ukształcić”. Nie pomaga lojalistyczne powołanie się ojca na występowanie syna, z powodzeniem, przed monarchą i Wielkim Księciem – mimo poparcia S. Grabowskiego, prośba zostaje odrzucona przez Ministra Spraw Wewnętrznych, Tadeusza Mostowskiego.

21 kwietnia. Na koncercie uczniów Caria Solivy poznaje Konstancję Gładkowską (1810–1880), swoją "pierwszą miłość".

Maj. Antoni Radziwiłł składa wizytę w domu Chopinów. Chopin skomponuje dla niego niebawem (1829–1830) Poloneza C-dur na fortepian i wiolonczelę op. 3.

23 maja – 14 lipca. Słynna seria koncertów Niccolò Paganiniego i Karola Lipińskiego, zorganizowana w celu uświetnienia uroczystości koronacyjnych cara Mikołaja I na króla polskiego. Gorąca dysputa prasowa z udziałem Elsnera, Kurpińskiego i Mochnackiego.

"Pokazał wszystkie zalety – pisał Mochnacki w "Gazecie Polskiej" o Paganinim – całą przemożność i ułomności swego talentu. Grał przed koncertem Lipińskiego i zaraz nazajutrz po jego koncercie, jakby dla zmierzenia się z polskim wirtuozem. [...] Melancholia, obłąkanie, rozerwanie i burza myśli, czułość tęsknoty – owóż charakter duchowy Paganiniego". Lecz w chwili następnej: "gra jego jaśnieje wtenczas orficką uroczystością, jak bez skaz i przywar". Lipiński, który "w oczach ziomków zmierzył się z pierwszym wirtuozem Europy: w niczym mu nie ustępuje, nie mniej świetny, nie mniej znamienity". Ostateczny sąd czołowego krytyka romantycznej Warszawy: "nie przenosimy jednego nad drugiego, bo obadwa są równie znamienici". Być może z tego czasu pochodzi drobiazg Chopina, Wariacje A-dur zatytułowane Souvenir de Paganini (WN 16).

31 maja. Prapremiera dwuaktowej opery Karola Kurpińskiego Cecylia Piaseczyńska.

15 czerwca. W "Kurierze Warszawskim" informacja o "dziełach kompletnych sławnego Beethovena", będących do nabycia w księgarni Antoniego Brzeziny.

22 czerwca. "Gazeta Polska": "O krytykach, recenzentach i sporach, do jakich Paganini i Lipiński w Warszawie dali powód, wie już cała Polska; przedrukowano je bowiem z pism warszawskich w 'Rozmaitościach' lwowskich, 'Gońcu' krakowskim i 'Gazecie Poznańskiej'".

20 lipca. Ukończenie Szkoły Głównej Muzyki. W raporcie Elsnera, zatytułowanym "Lekcje kompozycji Muzycznej czyli kontra punktu praktycznego" – oceny końcowe. Wśród długoletnich: Antoni Orłowski ("bardzo wielka zdolność") i August Freyer ("wielka zdolność"); wśród trzecioletnich: Antoni Rodziński („dość zdolności do stylu koncertowego"), Józef Linowski ("wiele zdolności do stylu kościelnego") i "Szopen Friderik – szczególna zdolność, geniusz muzyczny – itd."

Lata wędrówki, 1829–1831

Połowa lipca. Pierwszy wyjazd Chopina do Wiednia. Jedzie w towarzystwie Romualda Hubego, Alfonsa Brandta, Marcelego Celińskiego, Ignacego Maciejowskiego i Mieczysława Potockiego. Trasa podróży prowadzi przez Opoczno, Końskie, Kraków, Wadowice, Bielsko, Cieszyn i Morawy.

23 lipca. "Tydzień pierwszy zeszedł nam w Krakowie na samych spacerach i zwiedzaniach okolic krakowskich." Poznaje Bibliotekę Jagiellońską, w Katedrze Wawelskiej słucha grającego na organach Wincentego Gorączkiewicza. Zachwyca się Ojcowem i Pieskową Skałą, 24 lipca wpisuje się do księgi zwiedzających kopalnię soli w Wieliczce.

Koniec lipca. Do rodziny: "Piękne okolice Galicji aż do Bielska, później Śląska Górnego i Morawii, tym przyjemniejszą podróż uczyniły, że deszcz czasami tylko w nocy padający, oswobodził nas z niegodziwego kurzu".

31 lipca. W Wiedniu. "Miasto ładne, podoba mi się." Ogląda galerię obrazów i wrażenia opisuje w (zaginionym) liście do domu. Zagląda do fabryk fortepianów wiedeńskich Konrada Graffa i Andreasa Steina, poznaje wydawcę swoich Wariacji op. 2, Tobiasa Haslingera ("dzięki listowi Elsnera nie wiedział, gdzie mnie posadzić"), i tamtejszych wybitnych muzyków: Ignaza Xavera Seyfrieda, Josepha Christopha Kesslera, Josepha Maysedera, Vojtecha Jíroveca, Franza Lachnera, Konrada Kreutzera, hr. Wenzla Roberta Gallenberga. Cicerone jest Vaclav Würfel ("poczciwe Würflisko"). Przede wszystkim jednak chodzi na koncerty i do opery. Słucha gry miejscowej sławy, pianistki Leopołdiny Blahetki. Sam daje się poznać jako pianista i namówić – głównie przez Würfla – na danie koncertu. "Zaręcza, że teraz pora najstosowniejsza, bo wiedeńczycy głodni są nowej muzyki."

8 sierpnia. Do rodziny: "Zdrów jestem i wesół. Nie wiem, co to jest, ale Niemcy mi się dziwują, a ja im się dziwuję, że się nie mają czemu dziwić. [...] Oper widziałem trzy: Białą Damę [Boildieau], Kopciuszka [Rossiniego] i Krzyżaka Meyerbeera. Orkiestra i chóry doskonałe. Dziś Józef w Egipcie [Méhula]". W postscriptum: "Jużem się zdecydował. Blahetka powiada, że zrobię furorę, bom wirtuozem pierwszego kalibru, że między Moschelesa, Herza, Kalkbrennera liczyć mię trzeba. [...] Mam nadzieję, że mi P. Bóg dopomoże – Bądźcie spokojni".

11 sierpnia. Daje koncert w Kärntnertortheater; gra Wariacje z Don Juana oraz improwizuje. Początkowo program miał być inny: "Uwertura Beethovena, moje Wariacje, śpiew panny Weltheim, nadwornej śpiewaczki króla saskiego, moje Rondo i znów śpiew, po czym mały balet dla zapełnienia wieczoru". Jednakże "na próbie orkiestra tak źle akompaniowała, że Rondo przemieniłem na freie fantasie". Rezultat opisuje bez fałszywej skromności: "Skórom się na scenie pokazał, dostałem brawo, po odegraniu każdej wariacji takie były oklaski, żem nie słyszał orkiestry. Po skończeniu tyle klaskano, iż musiałem drugi raz wyjść i ukłonić się". Improwizował na temat Białej Damy i – na prośbę o temat polski – Chmielą, "co zelektryzowało publiczność nie przyzwyczajoną do takich pieśni. Moje parterowe szpiegi zaręczają, że aż skakano na ławkach. [...] Pierwsze więc moje wystąpienie, o ile było niespodziewane, o tyle szczęśliwe [...] Dziś mędrszy jestem i doświadczeńszy o jakie cztery lata".

13 sierpnia. Nowe znajomości muzyczne. Do rodziny: "Dziś poznałem hr. Lichnowskiego; nie mógł się dosyć nachwalić [...] to ten sam, co był największym przyjacielem Beethovena". Do Tytusa Woyciechowskiego: "Z Czernym poznałem się za panie brat, na dwa fortepiana często z nim u niego grywałem. Dobry człowiek, ale nic więcej". Daje się namówić na jeszcze jeden koncert, mimo wewnętrznego buntu: "i drugi raz gram darmo, a to dla ujęcia sobie p. hrabiego [Gallenberga], któremu chudo w kieszeni (ale to w sekrecie). Mam grać Rondo i improwizować".

18 sierpnia. Drugi koncert w Kärntnertortheater. Ostatecznie w programie znalazły się ponownie Wariacje op. 2 i Rondo à la Krakowiak op. 14. 19 sierpnia pisze do rodziny: "Jeżeli pierwszą razą zostałem dobrze przyjęty, to wczoraj jeszcze lepiej. Trzy razy brawo się wznawiało, publiczność liczniej się zgromadziła. [...] Wiem, że podobałem się damom i artystom. [...] Blahetka powiedział, że się niczemu tyle nie dziwi, jak że ja się w Warszawie tego nauczyłem". Recenzje ukazują się w wielu czasopismach: "Zeitschrift für Kunst...", "Allgemeine Musikalische Zeitung", "Allgemeiner Musicalischer Anzeiger", "Wiener Theater-Zeitung" i "Der Sammler". Obok licznych pochwał i wyrazów podziwu – „jest to młody człowiek, który idzie własną drogą" – nieco przygany za grę zbyt cichą, za "brak siły, brak blasku i ognia".

19 sierpnia. W Pradze. Po mieście warszawskich podróżnych oprowadza badacz czeskich starożytności, Vaclav Hanka, który ich "wodził po jakichś ślicznych widokach. [...] W ogóle miasto wielkie, jak z zamkowej góry widać, stare i niegdyś zamożne". Wizyta u Friedricha Wilhelma Pixisa, dyrektora konserwatorium, spotkanie z Augustem Alexandrem Klenglem, uczniem Clementiego, nadwornym pianistą drezdeńskim. "Słyszałem go grającego swoje fugi ze dwie godziny. Ja nie grałem, bo mię nie proszono, ładnie gra, lecz ja bym pragnął coś lepszego (Cicho!)". Otrzymuje listy polecające do Francesco Morlacchiego, nadwornego dyrygenta w Dreźnie.

23 sierpnia. W dzienniku V. Hanki wpisuje okolicznościowego mazurka do słów Ignacego Maciejowskiego Jakież kwiaty, jakież wianki. Wyjazd z Pragi do Cieplic (Teplic). Wszędzie trafia na Polaków: w Wiedniu na Napoleona Tomasza Nideckiego, w Pradze na któregoś z Niegolewskich, w Cieplicach na Ludwika Łempickiego, w Dreźnie na F. K. Lewińskiego – z którymi wchodzi od razu w przyjazne kontakty.

24 sierpnia. W Cieplicach zwiedzanie pałacu Wallensteinów. Na wieczorze muzycznym u ks. Clary-Aldringen improwizuje na zadane przez artystyczne towarzystwo tematy: z Mojżesza w Egipcie i Cyrulika sewilskiego Rossiniego, a także na temat śpiewów polskich. Jedna z "trzech nadobnych księżniczek", Eufemia, w swoim dzienniku zanotowała: "grał pięknie, brillant i z niezwykłym wprost wyrazem".

25 sierpnia. W Dreźnie, gdzie pozostaje przez tydzień. "Byliśmy w Szwajcarii Saskiej. Piękności mnóstwo. Galeria cudna. Tylko operę włoską sprzed nosa mi wzięli. Tego samego dnia wyjechałem, co był Crociato in Egitto, tyłkom się tym konsolował, żem go w Wiedniu widział".

26 sierpnia. "Wracam z Fausta. [...] Widowisko trwało od 6-tej do 11-tej. Devrient, któregom już widział w Berlinie, grał Fausta. [...] Okropna, ale wielka fantazja. W czasie antraktów grano wyjątki z opery tego imienia Spohra [...] Idę spać [...] Jutro czekam na Morlacchiego, z nim pójdę do panny Pechwell. Nie ja do niego, lecz on do mnie przychodzi, ha, ha, ha [...]".

27 sierpnia. Słucha gry pianistki Antoinetty Pechwell, uczennicy Augusta Alexandra Klengla: "gra dobrze". Poznaje nadwornego kapelmistrza króla saskiego, Francesco Morlacchiego. Do Warszawy wraca przez Wrocław.

Wrzesień. Początkiem września pobyt na weselu u Bronikowskich w Żychlinie koło Konina. W Warszawie pozuje Ambrożemu Mieroszewskiemu do portretu. Artysta wykonuje równocześnie podobizny rodziców, sióstr i Żywnego ("tak go trafił, że do zadziwienia podobny").

Październik. Zaczyna bywać na "piątkach" muzycznych u Josepha Christopha Kesslera. Poznaje wiele nieznanych mu dotychczas utworów: Oktet Ludwika Spohra ("cudne, przecudne"), Trio Beethovena ("coś podobnie wielkiego dawno nie słyszałem, tam Beethoven szydzi z całego świata"), Trio E-dur, Koncert E-dur i Septet op. 74 Johanna Nepomuka Hummla, Koncert cis-moll Ferdinanda Riesa ("w kwartecie"). "Tam się wszyscy schodzą i grają – nie ma nic naprzód układanego, tylko co się nawinie w kompanii, to się gra".

3 października. W liście do Tytusa Woyciechowskiego pogłos sukcesów wiedeńskich, szczegółowe relacje z życia kulturalnego Warszawy, własne plany, rozterki i – wyznania. "Chcesz wiedzieć, co myślę tej zimy z moją osobą począć, dowiedz się, że nie zostanę w Warszawie, ale gdzie mnie okoliczności poniosą, nie wiem". I dalej: "Nie posiadałbym się z uciechy, gdybym mógł razem z Tobą jechać; ale mi inaczej jechać trzeba niż Tobie; pojadę się uczyć z Wiednia do Włoch, a na przyszłą zimę razem z Hubem w Paryżu – lubo to wszystko jeszcze zmienić się może, zwłaszcza że Papa rad by mię do Berlina wysłać, a czego ja sobie nie życzę". Za tą ostatnią koncepcją przemawia w dodatku to, że "X. Radziwiłł, a raczej ona, bardzo grzeczna, zapraszali mnie do Berlina dając nawet mieszkanie w własnym pałacu, ale cóż mi po tym, kiedy mi teraz trzeba tam, gdziem zaczął, zwłaszcza żem obiecał powrócić do Wiednia, a w jednej z gazet tamtejszych napisano, iż dłuższy pobyt w Wiedniu byłby korzystnym mojemu wystąpieniu w świat (Anschlag)". Na koniec znaczące wyznanie: "sam zapewne czujesz potrzebę moją powrotu do Wiednia nie dla panny Blahetki, o której, ile mi się zdaje, pisałem, jest to osoba młoda, ładna, grająca, bo ja już może na nieszczęście mam mój ideał, któremu wiernie, nie mówiąc z nim już pół roku, służę, który mi się śni, na którego pamiątkę stanęło adagio od mojego koncertu, który mi inspirował tego walczyka dziś rano, co Ci posyłam. Uważaj jedno miejsce + oznaczone. O tym nikt nie wie prócz Ciebie. Jakżeby mi było słodko zagrać Ci go, najdroższy Tytusie. W trio śpiew basowy powinien dominować aż do górnego es wiolinu w 5-tym takcie, o czym Ci niepotrzebnie pisać, bo czujesz". Chodzi o Larghetto z powstającego właśnie Koncertu f-moll op. 21 i o Walca Des-dur (WN 20).

20 października. Dalsze zwierzenia, czynione w trakcie pracy nad Koncertem f-moll: "Adagio koncertowe Elsner chwalił, mówił, że jest nowe, ale co o Rondzie to jeszcze nie chcę niczyjego wyroku, bo jeszcze nie jestem zupełnie z niego kontent". Równolegle zaczynają powstawać etiudy: "Zrobiłem Exercice duży en forme, w moim jed[y]nym sposobie".

21 października. W odwiedzinach u matki chrzestnej, Anny ze Skarbków Wiesiołowskiej, w Strzyżewie w Poznańskiem. Stamtąd tygodniowy wypad do Antonina, rezydencji letniej ks. Radziwiłłów, na ich zaproszenie, gdzie było mu "jak w raju". "Były tam dwie Ewy, księżniczki nadzwyczaj uprzejme i dobre, muzykalne i czułe istoty". Daje lekcje Wandzie Radziwiłłównie: "Młode to, 17-cie lat, ładne i dalipan, aż miło było układać paluszki. Ale żart na stronę, wiele ma prawdziwego czucia muzykalnego". Przez jej starszą siostrę, Elizę, jest portretowany: "dwa razy mię w sztambuchu zrobiła i, ile mi ludzie gadali, bardzo podobnie". A sam książę: "On wiesz, jak lubi muzykę. Pokazywał mi swojego Fausta i wiele rzeczy znalazłem tak dobrze pomyślanych, nawet genialnych, żem się nigdy po namiestniku tego spodziewać nie mógł. Między innymi jest jedna scena, w której Mefistofeles kusi Gretchen grając na gitarze i śpiewając pod jej oknem i jednocześnie słychać śpiewy chóralne z pobliskiego kościoła; ten kontrast wielki efekt w egzekucji robi; na papierze widać sztucznie złożony śpiew, a bardziej akompaniament diabelski pod chorał bardzo poważny. Z tego możesz mieć wyobrażenie – list jest do Tytusa Woyciechowskiego – o jego sposobie widzenia muzyki; przy tym zabity glukista. Muzyka teatralna tyle ma u niego znaczenia, ile maluje położenia i uczucia". Komponuje dla niego Poloneza C-dur op. 3; „Napisałem u niego alla polacca z wiolonczelą. Nic nie ma prócz błyskotek, dla salonu, dla dam".

Początek listopada. W drodze powrotnej zatrzymuje się w Kaliszu, gdzie jednego wieczoru "Pani Łączyńska i Panna Biernacka wyciągnęły go do tańca"; tańczy mazura, "i to z ładniejszą jeszcze panną od niej, a przynajmniej równie piękną...".  Z Antonina przywozi zaproszenie ks. Radziwiłłowej na maj do Berlina i miłe wspomnienia: "byłbym tam siedział, dopóki by mię nie wypędzono, ale moje interesa, a szczególniej mój koncert, jeszcze nie skończony, a oczekujący z niecierpliwością ukończenia finału swojego, przynaglił mię do opuszczenia tego raju".

4 listopada. Antoni Radziwiłł do Chopina: "Przyjmuję z wielką wdzięcznością dedykację tria Pana kompozycji. [...] Proszę, niech Pan zechce nawet przyspieszyć jego druk, ażebym miał przyjemność wykonania go z Panem podczas jego pobytu w Poznaniu w przejeździe do Berlina". Z niewiadomych powodów sugestie te nie zostały zrealizowane.

14 listopada. "Napisałem parę exercissów – przy Tobie bym je dobrze zagrał." Przypuszcza się, że chodzi o Etiudy. F-dur nr 8, f-moll nr 9, As-dur nr 10 i Es-dur nr 11 – z opusu 10. Wiadomość z kolejnego, egzaltowanego na sposób wczesnoromantyczny, listu do Tytusa Woyciechowskiego, serdecznego przyjaciela i powiernika z lat 1828–1831.

18 listopada. W "Allgemeine Musikalische Zeitung" refleksje po pobycie Chopina w Wiedniu: "Bez rozgłosu zjawił się tutaj i znikł jak meteor na naszym horyzoncie muzycznym".

26 listopada. Premiera Chłopa milionowego, melodramatu alegorycznego Ferdinanda Raimunda z muzyką Józefa Damsego.

6 grudnia. W zawsze szczególnie uroczyście obchodzonym dniu imienin ojca bierze udział w domowym koncercie muzyki kameralnej.

18 grudnia. 'Kurier Polski' donosi o wieczorze muzycznym w Resursie Kupieckiej, na którym Chopin akompaniuje jednemu ze śpiewaków (Capello) oraz improwizuje na temat kupletów (Miotełki) z Chłopa milionowego.

23 grudnia. Stanisław Egbert Koźmian w 'Kurierze Warszawskim': "Przyjmowany z zapałem za granicą Rodak nasz, nie dał się dotąd publicznie słyszeć w Ojczyźnie swojej. Skromność, chociaż najpiękniejszy przymiot talentu, z tej strony uważana jest mniej chlubną. Czyż talent P. Chopin nie jest własnością jego Ojczyzny? Czyż Polska nie potrafi godnie jego ocenić? Utwory Pana Chopin noszą bez zaprzeczenia piętno wielkiego jeniuszu; między nowymi jego dziełami ma być Koncert f-moll godny iść w rzędzie z dziełami najpierwszych Europy muzyków".

Przełom roku. Bierze aktywny udział w życiu artystycznym Warszawy. Gra i improwizuje w salonach hr. de Moriolles, Lewickich, Ochockich, Nakwaskich, Kickiej, Buchholza, Kesslera. Według pamiętnikarzy, niekiedy zagląda również do słynnych warszawskich kawiarni: do "Kopciuszka" lub do "Dziurki", obu przy Miodowej (w Pałacu Teppera), do mieszczącej się naprzeciw "Honoratki" i do kawiarnii Brzezińskiej przy ul. Koziej. Kazimierz W. Wójcicki wspominał o niej: "W czasie bytności Podczaszyńskiego w naszym mieście zaczął odwiedzać tę kawiarnię Maurycy Mochnacki, Konstanty Gaszyński, Leon Zienkowicz, dwaj ostatni redaktorzy »Pamiętnika dla Płci Pięknej«, Dominik Magnuszewski, a z nim jego przyjaciel Fryderyk Szopen, który wybierał się w podróż za granicę". W kawiarniach koncentrowało się życie polityczne i literackie, rodził się ruch romantyzmu dynamicznego; w owych latach można tu było spotkać Stefana Witwickiego, Bohdana Zaleskiego; z nimi wszystkimi Chopina łączą jakieś, trwalsze lub bardziej przelotne, związki.

Na marginesie twórczości "wielkiej" powstają pieśni i tańce (walce, mazurki, ecossaisy) tworzące nurt towarzyski, wpisywane do zaginionych dziś albumów; na przykład w sztambuchu Emilii Elsnerówny wpisał Chopin osiem utworów tego rodzaju (WN 20, 21, 22, 24, 25, 27, 28 i 30).


Galeria fotografii »
 
mini mini
mini mini
mini