ŻYCIE CHOPINA ŻYCIE CHOPINA

Rok Paryż, lata 30-te

Paryż, salon Fryderyka Chopina przy Place Vendôme 12Po publicznym sukcesie błyskawicznie wszedł w krąg najwybitniejszych artystów epoki. Zaprzyjaźnił się z Lisztem, Berliozem, Hillerem, Heinem, Mickiewiczem. Stał się częstym bywalcem najważniejszych salonów stolicy. Nawiązał kontakty z polską Wielką Emigracją, zaprzyjaźnił się z Księciem Adamem Czartoryskim i Delfiną Potocką. Jego popularność opisał Antoni Orłowski: „wszystkim Francuzkom głowy zawraca, a w mężczyznach zazdrość wzbudza. Jest on teraz w modzie i niedługo świat ujrzy rękawiczki à la Chopin”.

To powodzenie spowodowało, iż nie mógł zbytnio skupić się na komponowaniu. Stopniowo wydawał swoje utwory z okresu warszawskiego i wiedeńskiego, stworzył też kilka kompozycji wirtuozowskich (m.in. Duo Concertant), jednak z utworów wartościowych należy wymienić ukończony wówczas cykl Etiud op. 10. Kompozycje te – dzięki niezwykle nowatorskiemu podejściu do gatunku i bogactwu zastosowanych środków – są ważnym świadectwem konsekwentnego rozwoju Chopinowskiego stylu. Stanowią one swoisty pomost łączący utwory wcześniejsze z arcydziełami wydanymi w połowie lat trzydziestych: Scherzem h-mollb-moll, Balladą g-mollImpromptu As-dur.

George Sand (1804-1876)George Sand. W czasie największego paryskiego sukcesu, próbował Chopin ustabilizować swoje życie osobiste. W roku 1835 zacieśnił kontakty z rodziną Wodzińskich ze Służewa. Rok później oświadczył się Marii Wodzińskiej i został przyjęty, lecz w nieco zagadkowy sposób: w tajemnicy i pod warunkiem dbania o zdrowie. Do dziś nie do końca jasne są okoliczności ostatecznego fiaska planów matrymonialnych, o szczerym zaangażowaniu kompozytora świadczy jednak zapisek na pakiecie korespondencji z Wodzińskimi: „moja bieda”. Niedługo później, bo jeszcze w roku 1836 poznał Aurore Dudevent, o sześć lat starszą rozwiedzioną francuską pisarkę występującą pod pseudonimem George Sand, lecz spotkanie to pozostawiło raczej niechęć niż zapowiedź późniejszej zażyłości. Po niespełna roku stało się jasne, że małżeństwo z Marią Wodzińską nie dojdzie do skutku, natomiast rosnące zainteresowanie kompozytorem wykazywała właśnie George Sand.

W tym czasie Chopin ukończył – oprócz kolejnych mazurków i nokturnów – drugi cykl etiud (op. 25) oraz drugie, najbardziej liryczne scherzo (b-moll). Jeszcze przed wydaniem tego ostatniego Robert Schumann – kilka lat wcześniej okrzykujący swego rówieśnika geniuszem – spointował: „To smutne, że przez te siedem lat, od kiedy zamieszkał w Paryżu, zrobił tak niewiele”. Schumann najwyraźniej nie docenił tego, co z perspektywy czasu wydaje się oczywiste: Chopin do roku 1837 w Paryżu nie komponował wiele, gdyż życie zmusiło go do skupienia się na innej działalności. Jednak szczególny tryb pracy polegający na niekończącym się cyzelowaniu szczegółów, spowodował, iż spod jego pióra wychodziły utwory wyjątkowej wartości, na dodatek zmiany w stylistyce twórczości były nieodwracalne i wytworzyły olbrzymi potencjał, który jakby czekał na dogodny moment do ukazania pełni swej siły. Taki „moment” nadarzył się w wyniku zacieśnienia związku z George Sand, co doprowadziło do wspólnej podróży na Majorkę w zimie 1838 roku. To stamtąd podzielił się Chopin z przyjacielem znamienną refleksją: „A moje życie, żyję trochę więcej... Jestem blisko tego, co najpiękniejsze. Lepszy jestem”. Najprawdopodobniej temu stanowi ducha, długo poszukiwanemu azylowi, atmosferze ciepła stworzonej przez George, zawdzięczamy erupcję twórczego geniuszu. To wtedy powstały bowiem jedne z najwybitniejszych kompozycji Chopina, mimo że ten dręczony był on ciężką chorobą (zdiagnozowano objawy gruźlicy), spowodowaną wyjątkowo niekorzystnym wilgotnym klimatem panującym na wyspie o tej porze roku.

Valldemossa, klasztor KartuzówGeorge Sand napisała w drodze powrotnej: „Będąc śmiertelnie chory, stworzył na Majorce muzykę przywodzącą nieodparcie myśl o raju. Ale tak bardzo przywykłam go widzieć w obłokach, że nie wydaje mi się, by jego życie lub śmierć coś dla niego znaczyły. Sam dobrze nie wie, na jakiej planecie żyje”. W klasztorze Kartuzów w Valldemozie na Majorce ukończył Chopin Preludia op. 28, dwa Polonezy op. 40 oraz pracował nad Balladą F-dur, Scherzem cis-moll, i Mazurkami op. 41. Pracę, przerywaną przez gwałtowne ataki choroby i zawieszoną po ostatecznej decyzji o powrocie, zakończył w lecie, w czasie pierwszego pobytu w posiadłości George Sand w Nohant. Tam też pracował nad nowymi kompozycjami: Impromptu Fis-dur oraz Sonatą b-moll.

Ikonografia zaczerpnięta została w całości z serwisu Chopin: Kalejdoskop.


Galeria fotografii »
 
mini mini
mini mini
mini mini
mini mini
mini mini
mini mini