ŻYCIE CHOPINA ŻYCIE CHOPINA

Rok Podróż

Wiedeń, HofburgWiedeń. Do Wiednia dotarł Chopin po trzech tygodniach. Kolejny tydzień spędził wiodąc dobrze już sobie znane życie w salonach arystokracji i teatrach, asymilując się w nowym miejscu i intensywnie poznając aktualnie grywany repertuar. Wtedy dotarła doń wiadomość o wybuchu w Polsce powstania listopadowego. Stało się. Chciał wracać i bić się, jak wszyscy niemal koledzy. Siłą przymuszony przez najwierniejszego przyjaciela, Tytusa Woyciechowskiego, pozostał jednak w Wiedniu. Ale zmienił się nie do poznania. Jeszcze kilka tygodni wcześniej dusza towarzystwa, teraz niemal błąkał się nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Bez wieści o powstaniu i najbliższych, nawiązał kontakty z Polakami na obczyźnie. Samotnie spędził ponure święta Bożego Narodzenia. Zwierzył się przyjacielowi: „za mną grób, pode mną grób... tylko nade mną grobu brakowało”. Żałując wyjazdu, tęskniąc za rodziną, przyjaciółmi i Konstancją, nie widząc racjonalnego wyjścia z sytuacji, rozpoczął przelewanie skrajnych emocji na klawiaturę fortepianu.

Drugi, ośmiomiesięczny pobyt w Wiedniu, jakże inny był od pierwszego. Chopin nie koncertował prawie wcale, o komponowaniu też wiemy niewiele. Jego ówczesny stan ducha i reakcje na wydarzenia w ojczyźnie spowodowały, iż w tradycji z tym właśnie okresem zaczęto łączyć pierwsze szkice jednych z najbardziej dramatycznych utworów: Scherza h-moll, Etiudy c-moll „Rewolucyjnej” czy nawet Ballady g-moll. Jednak względy stylistyczne i obserwacja drogi twórczej każą przesunąć prace nad tymi pierwszymi arcydziełami o dwa, a nawet trzy lata. W Wiedniu na pewno tworzył Nokturny op. 9op. 15, Poloneza op. 22 i pierwsze wydane mazurki. Nie można jednak wykluczyć, iż walki w Polsce, a zwłaszcza ich tragiczny finał, wpłynęły na rodzenie się niezwykle dramatycznego nurtu twórczości, który miał zastąpić młodzieńczy liryzm i wirtuozerię. Chopin miotał się. Na początku powstania napisał: „gdybym mógł, wszystkie bym tony poruszył, jakie by mi tylko ślepe, wściekłe rozjuszone nasłało uczucie, aby choć w części odgadnąć te pieśni, których rozbite echa gdzieś jeszcze po brzegach Dunaju błądzą, co wojsko Jana śpiewało”. Po wzięciu Warszawy zanotował (już w Stuttgarcie): „A ja tu bezczynny, a ja tu z gołymi rękami, czasem tylko stękam, boleję na fortepianie, rozpaczam”.

Paryż, salon w mieszkaniu Chopina przy Square d'Orleans 9Paryż. W lipcu 1831 roku ruszył w drogę przez Niemcy do stolicy Francji. W Stuttgarcie zastały go wieści o upadku powstania, co – po załamaniu nerwowym, którego ślad pozostawił w osobistym notatniku (tzw. „dzienniku stuttgarckim”) – ostatecznie skłoniło go do udania się w „ten inny świat”. W Paryżu z trudem i zmiennym szczęściem starał się zaistnieć. Przez wybitnego pianistę Friedricha Kalkbrennera potraktowany jak uczeń, chwilowo wahał się, czy nie przyjąć propozycji trzyletniej nauki. Z trudem próbował zorganizować publiczny koncert. Pozostawał niemal bez środków do życia, jak się zwierzył przyjacielowi, z „dukatem w kieszeni”. Wobec piętrzących się trudności organizacyjnych zaczął popadać w zniechęcenie. Musiała się do tego przyczynić – przyjęta pozornie obojętnie – wiadomość o ślubie Konstancji z ziemianinem Grabowskim. Zachowała się nawet wzmianka, iż myślał już poważnie o opuszczeniu Paryża, kiedy nastąpił gwałtowny zwrot fortuny. Po niespełna pół roku starań udało się wreszcie zorganizować samodzielny koncert. Pod koniec lutego 1832 roku w sali Pleyela zaprezentował się elicie ówczesnego świata muzycznego, z Ferencem LisztemFrançois–Josephem Fétisem na czele. Relacjonowano: „Wszystkich tutejszych fortepianistów zabił na śmierć, cały Paryż ogłupiał”. Natychmiast pojawiły się liczne zamówienia z kręgów arystokratycznych na lekcje fortepianu. Chopin zdecydował, że pozostanie w Paryżu.

Ikonografia zaczerpnięta została w całości z serwisu Chopin: Kalejdoskop.


Galeria fotografii »
 
mini mini
mini mini
mini