Listy Chopina Listy Chopina

Mikołaj Chopin do Fr. Chopina w Paryżu

Warszawa, 9 lutego 1835

Nadawca: Chopin Mikołaj (Warszawa)

Adresat: Fryderyk Chopin (Paryż)


Zwlekałem z pisaniem do Ciebie, moje drogie dziecko, bo wiedziałem, że już miałeś wiadomości o nas od Bar[cińskich]. Twój ostatni list, któryśmy przed tygodniem czytali w rodzinie, bo trzeba Ci wiedzieć, że w święta i niedziele wszyscy się zbieramy; otóż ostatni Twój list sprawił nam przyjemność, którą łatwo sobie możesz wyobrazić, wiedząc, ile Cię kochamy. Wycinek z dziennika, który nam przysłałeś, jest bardzo pochlebny, i mamy dość miłości własnej, by wierzyć, że nie ma w nim nic przesady; możesz więc mieć nadzieję, że jeżeli urządzisz koncert, będziesz miał wielu słuchaczy. Jestem bardzo wdzięczny Twemu zacnemu przyjacielowi — którego kocham i wielce szanuję — że Cię czasem wieczorem zatrzymuje w domu; jest to przynajmniej po pracy chwila wypoczynku dla Ciebie. Lecz z listu Twego widzę, że skarżysz się na swych wydawców; znam Ciebie: wyzyskują Twoje zaufanie, wiedzą, że nic nie umiesz odmówić, a skoro udało im się wyłudzić Twoje słowo, dręczą Cię, bo dobrze na tym wychodzą nabywając Twe utwory po bardzo niskiej cenie, gdyż nie jesteś dość stanowczy, by umieć się targować. Sądzę, że najlepszy sposób, aby nie zdawać się na ich łaskę, jest nie robić żadnej umowy, zanim Twój rękopis nie zostanie zupełnie poprawiony i przepisany, zagrać im dla podniecenia ich chciwości fragmenty z niego — tym bardziej iż będą się obawiali, że poślesz Twe utwory do Lipska, gdzie się o nie napraszają, jak mi mówił Twój kum, który Ci o tym pisał; widać Niemcom podobają się Twoje kompozycje; prawdę mówiąc, Ty jeden dajesz im robotę i coś nowego. Dosyć już o tym; dodam tylko, że zdziwił mię prawdziwie Twój zachwyt, że gram na skrzypcach, a Twój Bobuś-siostrzeniec takt wybija; czy nie wiesz, że jest to nowa melodia z dawnych czasów? Grywałem ją Tobie na flecie, popsułeś mi go, gdym Ci go dał do zabawy. Lecz dosyć o tym; jak Twoje interesy? Czy zawsze masz tyle pijawek? Sądzę, że masz ich pod dostatkiem, lecz pamiętaj moją stałą piosenkę: grosik na czarną godzinę; zdaje mi się, że na to, by móc odmawiać, dobrze byś zrobił, gdybyś co miesiąc składał coś ze swych oszczędności u pp. Eichthalów, tych poczciwych ludzi, o których tyle dobrego nam donosisz; nie mając nic przy sobie, mógłbyś odmawiać i powoli zebrałbyś fundusik; jest to jedyne wyjście i jeżeli z niego nie skorzystasz, moje drogie dziecko, będziesz nadal żył z dnia na dzień, a nie zawsze jest się młodym. A propos, widziałem Długosza, mówiliśmy o jego instrumencie, co Ty o nim myślisz? Czy fabrykanci fortepianów w Paryżu mają coś podobnego? Donieś mi, co o tym myślisz, bo Ty jeden znasz go dobrze i umiesz się nim posługiwać; byłoby bardzo łatwo zamówić taki instrument i wysłać Ci go w lecie. Barciński ma korespondentów w Gdańsku i w Hamburgu, tamci w Hawrze, a stamtąd do Paryża. Mnie i Nowakowskiemu przyszła ta myśl do głowy. Rzecz nowa podoba się, lecz powinna dać jakąś korzyść. Obawiałbym się tylko, żeby to nie sprowadzało do Ciebie zbyt wielu ciekawych i nie zabierało Ci nazbyt wiele czasu. Jeżeli chodzi o nas, mogę Ci donieść, mój drogi, że Bogu dzięki mamy się dosyć dobrze, jak na nasz wiek. Mam u siebie jeszcze kilku bębnów, którzy mię często niecierpliwią, lecz cóż robić. Trzeba żyć i pracować, takie jest przeznaczenie człowieka, a ten, kto nie miał możności odłożenia czegoś za młodu, wolny jest od wszelkich zarzutów i pcha dalej swą taczkę. — Szczęśliwy jeszcze, gdy — jak my — ma dzieci i ma z nich pociechę. Nie wiem jeszcze, jak spędzimy wakacje, napiszę Ci o tym później; tymczasem ściskamy Cię z całego serca, oboje z Twoją dobrą Matką. Powiedz swemu przyjacielowi, że jestem mu wdzięczny za życzliwą pamięć i za trud, który sobie zadał biorąc pióro do ręki. Historia tabakierki nie zdziwiła ani nas, ani Elsnera, któremu ją opowiedzieliśmy; osoba, o którą chodzi, jest aż nadto znana, jest nieodrodnym synem swego kraju i nie dba o nic poza pieniędzmi. Anegdota z Caën ogromnie nas ubawiła, jest bardzo dowcipnie opowiedziana. Wcale już nie wspominasz o Moriollach, czy straciłeś ich z oczu? To nieładnie z Twej strony, byli Ci życzliwi.


Oryginał:
Varsovie, le 9 février 1835 J'ai différé de t'écrire, mon cher enfant, parce que je savais que [les] Bar[cinski] t'avaient donné de nos nouvelles. Ta dernière lettre que nous avons lue en famille il y a huit jours, car il faut que tu saches que les fêtes et dimanches nous sommes tous réunis, ta dernière lettre dis-je nous a fait un plaisir que tu peux aisément te figurer, sachant combien nous t'aimons. Le petit fragment de journal que tu nous as envoyé est très flatteur et nous avons assez d'amour propre pour croire qu'il n'y a rien d'exagéré, ce qui doit te faire espérer que s'il t'arrive de donner un concert, il sera très nombreux. J'ai grande obligation à ton bon ami que j'aime et estime beaucoup, de ce qu'il te retire quelquefois le soir chez toi; après avoir travaillé, c'est du moins un moment de repos pour toi. Mais je vois par ta lettre que tu te plains de tes éditeurs, je te connais, ils profitent de ta bonne foi; ils savent que tu ne sais rien refuser et quand ils t'ont surpris ta parole, ils te tourmentent, car ils y trouvent bien leur compte en achetant les ouvrages à un prix très modique, car tu n'es pas assez tenace pour marchander. Je crois que le meilleur moyen de n'être pas à leur discrétion est ne faire aucun accord avant d'avoir ton manuscrit tout corrigé et mis au net, de leur en jouer des fragments pour exciter leur avarice, d'autant plus qu'ils craindront que tu ne fasses passer tes ouvrages à Leipsig, où on les demande à ce que m'a dit ton compère qui t'a écrit à ce sujet, et il paraît que les Allemands goûtent tes compositions; à dire le vrai, tu es le seul qui leur donne du nouveau et de la besogne. En voilà assez sur ce sujet si ce n'est que je suis vraiment surpris de ton extase de ce que je joue du violon et que ton bobo de neveu bat la mesure; sais-tu bien que c'est un nouvel air de l'ancien temps, le même que je te jouais de la flûte que tu m'as gâté quand je te la donnais pour joujou? Mais passons cela; comment vont tes affaires? As-tu toujours beaucoup de sangsues? Je crois que tu n'en manques pas, mais souviens-toi de mon refrain, une poire pour la soif, et il me semble que pour te mettre en état de refuser, tu ferais très bien de déposer tous les mois quelque chose de tes épargnes chez M-rs Eichthal, ces braves gens, dont tu nous dis tant de bien; insensiblement tu te ferais un petit fond et te trouverais dans le cas de refuser, n'ayant rien sur toi; c'est le seul moyen que tu aies, et si tu n'en profites pas, mon cher enfant, tu vivras au jour le jour, et l'on n'est toujours jeune. A propos: j'ai vu Długosz, nous avons parlé de son instrument, qu'en penses^tu? Y a-t-il quelque chose de pareil chez les facteurs de piano à Paris? Dis-moi ce que tu en penses, car tu es le seul qui le connaisses bien et qui saches en tirer parti; ce serait la moindre chose d'en commander un et de te l'expédier pendant la belle saison. Barciński a des correspondants à Dantzig et à Hambourg, — ceux-là au Havre et de là à Paris. Cette idée m'est venue et à Nowakowski. La nouveauté plaît, mais il faut qu'elle soit avantageuse. Je craindrais que cela ne t'attirât trop de curieux et ne te prenne trop de temps. Pour te parler de nous, je te dirai, mon bon ami, que grâce à Dieu nous nous portons assez bien pour notre âge. J'ai encore quelques banbins chez moi qui souvent m'impatientent, mais que faire? Il faut vivre et travailler, c'est la destinée de l'homme et celui qui n'a pas eu l'occasion de mettre de côté dans sa jeunesse est libre de tout reproche et pousse la brouette. — Heureux encore quand il a des enfants comme nous en avons et qu'il s'en réjouit. Je ne sais encore comment nous passerons les vacances, je t'en parlerai plus tard, en attendant je t'embrasse de tout mon coeur, ta bonne mère en fait autant. Dis à ton bon ami que je lui sais gré de son bon souvenir et de la peine qu'il s'est donnée de mettre la main à la plume. L'histoire de la tabatière ne nous a pas surpris, non plus qu'Elsner, auquel nous l'avons racontée; l'original est trop connu, il tient de son pays, c'est-à-dire, il ne tient à rien, excepté à l'argent. L'anecdote de Caen nous a fort amusé, elle est très ingénieusement racontée. Tu ne nous parles plus de Moriolles, les as-tu perdus de vue? Ce n'est pas bien de ta part, ils te voulaient du bien.
Nadawca Adresat