Listy Chopina Listy Chopina

Izabela Chopin do Fr. Chopina w Paryżu

 

Nadawca: Chopin Izabela

Adresat: Fryderyk Chopin (Paryż)


Na koniec, po wielkich kłopotach, że Fryderyk nie pisze, że listu nie ma, odebraliśmy go wczoraj — z jakimi okrzykami radości, to pojmujesz łatwo, znając, ile Cię kochamy. O mój drogi, w istocie, że twoje listy ożywiają dom cały: Papa kontent, Mama spokojniejsza, my weselsi, stąd więc dobry humor i rozkosz (jakkolwiek u nas rzadka) przecież uczuć się nam daje. Odbędziesz więc teraz podróż, która i mdl tyle, i czasu zabierze, ile by do nas potrzeba było; ale my dalej, chociaż bliscy, zawsze Ciebie. Ciągle nas myśl zajmuje, żeby Cię widzieć można, żebyś przynajmniej z Rodzicami się gdzie mógł zjechać, bo doprawdy jedyne by to dla nich było szczęście! Nic niepodobnego na świecie, i to więc nastąpić może, ale kiedy? Czytałam odpowiedź Kallerta na recenzję Rellstaba; bardzo mi się podobała. Opisał Cię od dzieciństwa, jak żeby najlepiej znał Twe stosunki; nic nie skłamał, o charakterze pisze bardzo pochlebnie (chociaż prawdę), wykształceniu moralnemu i umysłu przypisuje Twój talent itp. W końcu umieścił przypisek, że czytał Twą odpowiedź w „Iris", i zaręcza, że to nie Ty pisałeś; wówczas bowiem żałowałby nie tego, że stanął w Twojej obronie, ale tego, co wyżej o Twym charakterze powiedział. Cieszy mnie, że Niemcy już z tego stanowiska się zapatrują na talenta; we wszystkim postęp widzę. Kallert, widać, człowiek ogólnie wykształcony, pojmuje Ciebie, pojmuje ducha wieku. Jeżeli tego nie czytałeś, staraj się, boby warto było. Ale co ja Ci o tym piszę, kiedy Ty tyle innych masz do czytania, których my mieć nie możemy. Ja tu ciągle uczę się Twoich kompozycji. Grałam duet z wiolonczelą; podobał nam się, ale to tylko tak. Now[akowski] przyprowadził owego Hermana, co to Ty sobie może od Moriolów przypominasz, i on, kontent, że to Twoje, wyuczył się, i spróbowaliśmy. Jeszcze raz sobie zrobimy taki bal i choć niezgrabną imitacją tego, co być ma, się ucieszymy! Nb. nikt tego nie słucha, tylko my, co Ciebie kochamy; bo ja nie dla kogo, a raczej nie dla popisu się Twoich rzeczy uczę, tylko żeś mój brat i że nic nie odpowiada mej duszy tyle, ile Ty. Teraz uczę się Wariacji z Ludowika dla panny Horsford, bardzo mi się podobają. Nie uwierzysz, mój drogi, jak nam zabawnie Twoje kompozycje kupować, a raczej pytać się o nie w sklepie. Ludwika ma 3 drugie Noktuna, śliczne, przecudowne. Ale, Twój portret sztychowany sprzedaje się po 10 zł u nas. Wczoraj Henrysiowi szczepiono ospę. Dziś Ludwika ma przysłać karteczkę, gdyby jednak tego nie zrobiła, bądź spokojnym, bo Mama u niej wczoraj była, to zdrowa i ona, i mały; tylko że naturalnie mogła nie mieć czasu, tym bardziej że malca nie pieszczą... Lewoccy zdrowi, kłaniają się panu Stefanowi i my także; Puzynom pierwsi przesyłają ukłony.

Nadawca Adresat