KOMPOZYCJE kompozycje

Mazurek b-moll incypit

Gatunek: Mazurek

Tonacja: b-moll

Opus lub numer Wydania Narodowego: op. 24 nr 4

Data powstania: 1833-1836 (1834-1835?)

Wg Paderewskiego: X/15

Wg Turło: 67

Obsada: fortepian

Źródła rękopiśmienne:

Mazurki op. 24; Autograf edycyjny

 

Mazurek b–moll – ostatni w zbiorze opusu 24 – należy do mazurków słynnych, nieschodzących z estrady. Uznany – jak zanotował Hoesick - za „skończone arcydzieło” – bywał ważnym punktem programu wielkich pianistów. Nawet nazywano go „Rubinsteinowskim”, gdyż z najwyższym upodobaniem grywał go Antoni Rubinstein. Wcześniej grała go chętnie Maria Kalergis, przekazując tradycję idącą wprost od Chopina. Utwór ten jest szczególnie podatny na odmienne interpretacje, bo nie stanowi już jedynie mniej lub więcej spójnej suity mazurkowych tańców lecz – podobnie jak Mazurek a–moll z op. 17 – dramatycznie skonstruowaną całość, którą nazwać można poematem liryczno–choreicznym.

Zaczyna się od szukania drogi czy wątku, i to w dwugłosie. Temat inicjalny o wyraźnie kujawiakowej proweniencji kształtuje się na naszych oczach, wyzwala z powstrzymywań i wahań, by urosnąć do pełni brzmienia i sięgnąć momentu ekstazy czy zachwycenia. Myśl dopełniająca, rozwijająca się w tonacji jasnej, w paralelnym Des–dur, wprowadza moment zabawy czy gry, scherzanda, bliższego salonowym walcom niż wiejskim mazurkom. I nagle – w tej roztańczonej sali balowej odzywa się sotto voce, jak głos z innego, dalekiego świata – melodia czysto ludowa, wyróżniona kwartą lidyjską, dobrze słyszalną w unisonowej fakturze. Wraca taniec wywiedziony z melodii kujawskiej, choć innej niż pierwsza. Rozkołysanie sięga szczytu. Lecz może najbardziej w pamięci pozostaje sam finał – a właściwie epilog Mazurka. Najpierw odzywa się cicha fraza rzucona na tle zmieniających się akordów wspartych przez jeden – uporczywie i bez końca trwający – dźwięk. A potem już tylko wyciszanie, opadanie i zanikanie. Towarzyszenie ustaje. Po raz ostatni fraza odzywa się w pełnej ciszy i samotności.

Mazurek b–moll zachwycił wszystkich, którzy o nim pisali. Nie ma prawie monografisty, który by o nim nie wspomniał: Szulc, Noskowski, Żeleński, Kleczyński, Hoesick, Jachimecki, Zieliński. Jachimecki usłyszał w Mazurku „najwyższy stopień romantyczności”. Noskowski – nostalgię o barwach jesieni.

Autor: Mieczysław Tomaszewski
Cykl audycji "Fryderyka Chopina Dzieła Wszystkie"
Polskie Radio II


 
Opus

The Real Chopin »

Fou Ts'ong

Mazurek b-moll op. 24 nr 4
 
Galeria »
 
mini