KOMPOZYCJE kompozycje

Ballada f-moll incypit

Gatunek: Ballada

Tonacja: f-moll

Opus lub numer Wydania Narodowego: op. 52

Data powstania: 1842

Wg Paderewskiego: III/4

Wg Turło: 5

Obsada: fortepian

Utwór dedykowany:

Charlotte de Rothschild

 

Pierwsze miesiące lata roku 1842 wypełniła Chopinowi praca nad Balladą f–moll, ostatnią z czterech, jakie napisał, i przy tym inną od dwu poprzednich. Ani tak gwałtowną jak F–dur, ani tak rozigraną jak As–dur. Natomiast mimo swej niepowtarzalnej odrębności – nowa ballada bliska jest Balladzie g–moll. Podobny rozmach wielkiej formy o charakterze poematu pianistycznego, podobne wstępne nastrajanie, podobny dramatyzm partii kulminacyjnych, podobny wreszcie ton balladowy przenikający całość utworu. Odmienność objawiła się poprzez pianistyczną fakturę i poprzez rodzaj ekspresji wyróżniającej muzyczną narrację. Faktura uległa zagęszczeniu: Ballada f–moll została utkana według wzoru dwu zestrojonych ze sobą technik: wariacyjnej i polifonicznej. Narracja nacechowana została w stopniu nieporównanie wyższym niż w balladach poprzednich ekspresją natury lirycznej i refleksyjnością. Nie toczy się tak płynnie, jak w Balladzie g–moll. Wydaje się, że liryczny narrator utworu waha się, zastanawia, przystaje, szuka dalszej drogi, rozpoczyna swą opowieść od nowa, nieco innymi słowy; nadaje swej myśli inne oświetlenie tonalne. A później temat naczelny Ballady opowiadający „głosem zrazu ściszonym, niepewnym siebie” chyba własne, a nie cudze, przeżycia i stany ducha, przybierać będzie kształty i charaktery coraz to odmienne, będzie ulegał przeistoczeniom, nabierał życia, gubił niepewność siebie, wzmocniony siłą brzmienia. Będzie wreszcie sięgał szczytu, dochodząc do momentu zatracenia się w ekstatycznej pełni dźwięku.

Narracja nie prowadzi nas prostą drogą. Jej wątek się mota, wraca i zatrzymuje. Jak w opowieści Odysa, pojawiają się epizody tajemnicze, dziwne i fascynujące. Następuje nagłe zatrzymanie się i zamyślenie na fermacie wobec fascynującego zjawiska wyrażonego pianistyczną cadenzą, po której, z trudem, narracja wraca poprzez imitację do snucia przerwanego wątku. Przede wszystkim jednak pojawia się muzyka tzw. drugiego tematu, mówiąc inaczej odpowiednik czy obraz drugiej osoby balladowej opowieści. Rozbrzmiewa (w B–dur) piano e dolce – czyli w ściszeniu, skupieniu i łagodnie – w rytmie bukolicznej siciliany.

I ten wątek będzie rosnąć, rozkwitać, sięgać ekstatycznego szczytu. Dla tego, co nastąpi po jego osiągnięciu, w momencie kulminacji balladowej narracji, nie sposób znaleźć odpowiednich słów. Ta eksplozja namiętności i uczuć, wyrażona przez rozkołysane pasaże i nasycone treścią harmoniczną akordy, nie ma sobie równej. Zdaje się, jakby Chopin prześcignął tu samego siebie. Mamy przed sobą ekspresję do najwyższej potęgi, bez śladu emfazy czy patosu.

W dziejach recepcji Balladzie f–moll towarzyszyło zadziwienie i zachwyt. Uznana została za szczytowe osiągnięcie w ramach balladowego gatunku. Pedantyczni analitycy usiłowali usłyszeć w niej „trudną do zrozumienia deformację formy sonatowej” (G. Abraham) lub „allegro sonatowe pozbawione przetworzenia” (W. Protopopow). Dla tych wszystkich, którzy wsłuchali się w zadziwiającą narrację Ballady, którzy dali się tej muzyce  porwać, nie ulega wątpliwości, że nie w tych kategoriach ona ma nam coś do powiedzenia. Dla Jamesa Hunekera jest więc np. balladą łączącą namiętny liryzm z nastrojem pełnym zamyślenia i refleksji. Iwaszkiewicz ujrzał tajemniczość i zagadkowość przesłania Ballady jako zjawisko paralelne do nieodgadnionych, niedopowiedzianych płócien Caspara Dawida Friedricha. Zastanowiła pisarza tajemniczość i zagadkowość Ballady, której przesłanie – w jego odczuciu – tak wyraźnie transcenduje tu doskonałość samego brzmienia, przenosi w inny wymiar, w inną przestrzeń.

Dla każdego, kto dobrze wsłucha się w tę muzykę, staje się jasne, że nie może tu być mowy o jakiejkolwiek – pożyczonej z literatury – czy własnej – anegdocie. Wprost śmieszną, rażąco niestosowną wydać się musi np. próba przymierzenia wątku i narracji Ballady f–moll do Mickiewiczowskiej ballady o trzech Budrysach – dokonana niegdyś przez znakomitego skądinąd pianistę Alfreda Cortot. Muzyka Ballady niczego nie naśladuje, niczego nie ilustruje. Ona wyraża świat przeżyty i przedstawia świat możliwy, idealny, wyobrażony.

Autor: Mieczysław Tomaszewski
Cykl audycji "Fryderyka Chopina Dzieła Wszystkie"
Polskie Radio II


 
Opus

The Real Chopin »

Nelson Goerner

Ballada f-moll op. 52
 
Galeria »
 
mini mini